From: monsmade <monsmade gmail.com>
Subject: Tajski dip z zielonego chilli (Nam Prick Num)
Nam Prick Num znaczy w j=EAzyku tajskim "dip z m=B3odych papryczek
chilli", a jego smak udowadnia, i=BF dip wykonany z chilli wcale nie
musi by=E6 bardzo ostry. Kluczem do sukcesu w jego przygotowaniu jest
odpowiedni wyb=F3r chilli. Niestety, nie mo=BFemy spr=F3bowa=E6 chilli w
momencie jego kupowania, aby oceni=E6 na ile jest ostre w smaku, wi=EAc
=BFycze Ci powodzenia w jego intuicyjnym doborze. Je=B6li nie lubisz
chilli, albo nie chcesz u=BFy=E6 go do robienia dipa, mo=BFesz je zast=B1pi=
=E6
zielonymi paprykami - w ten spos=F3b mo=BFesz mie=E6 nawet 100% pewno=B6ci,=
i=BF
dip nie b=EAdzie ostry.
Sk=B3adniki:
5 du=BFych d=B3ugich zielonych chilli (albo zielonych papryk)
8 szalotek
5 kawa=B3k=F3w czosnku
sos rybny albo s=F3l
odrobina cukru
Wszystkie sk=B3adniki (chilli/papryka, szalotki, czosnek) griluj nad
ogniem, a=BF sk=F3rki stan=B1 si=EA ciemnobr=B1zowe. Je=B6li nie masz grill=
a,
mo=BFesz u=BFy=E6 w tym celu p=B3omienia kuchenki gazowej. Inna mo=BFliwo=
=B6=E6, to
podsma=BFanie na suchej patelni, bez u=BFycia jakiegokolwiek t=B3uszczu.
Obierz je nastepnie ze sk=F3rek i ut=B3ucz chilli (papryki) w du=BFym
mo=BCdzie=BFu. Dodaj szalotki i czosnek, kawa=B3ek po kawa=B3ku. Przypraw
sosem rybnym (lub sol=B1) i cukrem wg swojego smaku. Mieszaj i ugniataj
ca=B3o=B6=E6 w mo=BCdzie=BFu, a=BF powstanie konsystencja dipu.
Dip jest doskona=B3ym dodatkiem do sma=BFonych lub gotowanych warzyw.
Og=F3rki, cukinie, dynia czy inne warzywa pozwol=B1 Ci stworzyc z tym
dipem prosty, ale bardzo smaczny posi=B3ek. Dip mo=BFna przechowywa=E6
d=B3u=BFej w lod=F3wce.
I ostatnia wskaz=F3wka: je=B6li uzyskany przez ciebie dip by=B3 zbyt
pikantny, oznacza to, i=BF wybrane przez ciebie chilli by=B3y jednak zbyt
dojrza=B3e. Spr=F3buj szcze=B6cia ponownie, z nowymi chilli. Powodzenia. :-)
Wiecej przepisow znajdziesz na moim blogu
http://www.monsmade.com/blog_pl/
Zapraszam,
Mon :-)))
From: medea <e.fiszer poczta.fm>
Subject: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
Nie wiem, czy taki wątek już się pojawił, ale nawet jeśli - to warto go
chyba odświeżyć :-).
Ciekawi mnie, jakie mieliście ulubione dania w dzieciństwie.
Ja dzisiaj robiłam mój obiadowy przysmak z dzieciństwa - barszczyk
czerwony zabielany, a do tego ziemniaki gniecione podane z podsmażonym
boczkiem z cebulką. Je się to na przemian łyżką - trochę ziemniaków,
trochę barszczu. Danie proste, a jednak nigdy nie udaje mi się osiągnąć
tej perfekcji smaku, jaką osiągała moja mama :-(. Drugi mój obiadowy hit
z dzieciństwa to kluski ziemniaczane z surowych tartych ziemniaków
(szare kluski?) z boczkiem i cebulką, z kapustą kiszoną na ciepło lub
zimno. Do tych klusek po kilku porażkach już w ogóle nie podchodzę, a
tak mi kiedyś smakowały...
Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
Pozdrawiam
Ewa
WIFI - Warszawa, Ursynów
From: "Anka P." <to_trzeba_wywalic_vera autocom.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
W dniu 2007-07-27 19:01, medea napisał/a:
> Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
Ziemniaki ze śmietaną ;-).
Kiedy moi rodzice pracowali i kończyli studia zajmowała się mną moja
"trzecia babcia". I właśnie u Niej często jadłam zwykłe ziemniaki,
ugotowane, ubite i polane pyszną, gęstą, kwaśną śmietaną.
I pamiętam, że zawsze na Boże Narodzenie u Dziadków od strony Mamy na
świąteczny obiad był pieczony schab przyprawiany m.in. kminkiem,
czosnkiem i czymś jeszcze. Niestety ani moja mama ani ja nie potrafimy
do końca odtworzyć _tego_ smaku.
To moje smaki dzieciństwa.
Pozdrawiam
--
Anka P.
From: Jerzy Nowak <007_bez_spamu megapolis.pl>
Subject: Re: Z czym mozna zrobic jajecznice ?
BBjk napisaĹ(a):
> Marek Krukowski pisze:
>> A sama nazwa skÄ
d siÄ wziÄĹa?
>
> TeĹź sie zastanawiaĹam. Przed laty coĹ takiego pichciĹam, a ktoĹ spytaĹ,
> co robiÄ.
> - Omulko.
>
> Ale czy to byĹo wczeĹniej zasĹyszane i powtĂłrzone, czy zaimprowizowane,
> nie wiem.
> Wiem, Ĺźe nazwa siÄ przyjÄĹa wĹrĂłd znajomych, ale czy to jest moje sĹowo,
> czy skÄ
dĹ zapoĹźyczone, nie jestem w stanie stwierdziÄ.
MoĹźe z tego siÄ wywiodĹo?
OmyĹa = >>ziarno chwastu, podobnego do zboĹźa, w ktĂłrem siÄ znajduje.
Pr. fil. V, 818.
OmyĹek = lolium lemulentum: >>OmuĹek<< PawĹ. ÂťOmyĹek w zboĹźu<< Zb. X,
106, no 376. ÂťOmeĹekÂŤ Maj.
KarĹowicz Jan
SĹownik gwar polskich. T. 3, L do O
Strona 443
From: BBjk <bajarka qgazeta.pl>
Subject: Re: Z czym mozna zrobic jajecznice ?
Jerzy Nowak pisze:
> MoĹźe z tego siÄ wywiodĹo?
WÄ
tpiÄ.
To byĹ peĹen spontan, a jeĹliby jakoĹ uzasadniaÄ, to tylko podĹwiadomoĹÄ.
--
BBjk (i lato w mieĹcie)
From: Jerzy Nowak <007_bez_spamu megapolis.pl>
Subject: Re: sernik
Magdalena Bassett napisał(a):
> BBjk wrote:
>> Sera! 1,5 kg sera miało być, pomyłka w druku. Z półtora kg sera robię
>> w dużej tortownicy, ale nie pamiętam jej średnicy.
>> Poszłam zmierzyć: 30 cm.
>
>
> Swietnie, akurat taka mam. U nas pojawil sie Farmer's Cheese, ktory jest
> bardzo zblizony do twarogu, bardziej mialki, ale do sernika to chyba
> dobrze. Czy moge zmielic ser w maszynce do mielenia miesa zamiast
> ucierac w makutrze? Nie mam makutry! a tak bym chciala miec prawdziwa
> makutre...
Równie dobrze wychodzi z sera przetartego 2x przez drobne sito z siatką
metalową lub żyłkową.
pozdr. Jerzy
From: "Krzysztof Tabaczynski" <ktabaczynski wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
Użytkownik "Anka P." <to_trzeba_wywalic_vera autocom.pl> napisał w
wiadomości news:f8d9r2$3b1$1 node2.news.atman.pl...
>W dniu 2007-07-27 19:01, medea napisał/a:
>
>> Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
>
> Ziemniaki ze śmietaną ;-).
> Kiedy moi rodzice pracowali i kończyli studia zajmowała się mną moja
> "trzecia babcia". I właśnie u Niej często jadłam zwykłe ziemniaki,
> ugotowane, ubite i polane pyszną, gęstą, kwaśną śmietaną.
> I pamiętam, że zawsze na Boże Narodzenie u Dziadków od strony Mamy na
> świąteczny obiad był pieczony schab przyprawiany m.in. kminkiem, czosnkiem
> i czymś jeszcze. Niestety ani moja mama ani ja nie potrafimy do końca
> odtworzyć _tego_ smaku.
> To moje smaki dzieciństwa.
>
> Pozdrawiam
> --
> Anka P.
Ja także nie potrafię odtworzyć smaku pierogów
ruskich z lat 60-tych. Podejrzewam, że już niema
tych swiń co dawały i smalec i schab o TYM smaku.
Pozdrowienia. Krzysztof z Tychów.
From: Cyb <cybus_ niespamuj.poczta.nie.spamuj.onet.wypad.pl>
Subject: caffe latte - prosba o sprawdzony przepis ;-)
prosba - moze ktos dac latwy i s[prawdzony przepis na robienie caffe
latte?
ew. wygonic jakims linkiem na odpowiednia strone www (byle przepis byl
sprawdzony ;-)
pozdarwiam,
Cyb
From: "E." <eulalka_00 o2.pl>
Subject: Re: caffe latte - prosba o sprawdzony przepis ;-)
Cyb napisa?(a):
> prosba - moze ktos dac latwy i s[prawdzony przepis na robienie caffe
> latte?
> ew. wygonic jakims linkiem na odpowiednia strone www (byle przepis byl
> sprawdzony ;-)
>
Toz. to proste:
ok. 2 espresso (ok. 40 ml)
120 ml zaparzonego para; mleka
najpierw 1. espresso, potem spienione mleko, potem 2. espresso wlewane
"po ?yz.eczce" (chodzi o to by bbyly ?adne kolorowe warstwy od ciemnego
do jasnego), na wierzch napoju czepek z bitej s'mietany i oprószyc' ga?ka;
muszkato?owa; lub czekolada; w proszku.
Podawac' koniecznie w wysokich szklanicach (nie uznaje; osobis'cie latte w
ma?ej filiz.ance).
E.
From: Jerzy Nowak <007_bez_spamu megapolis.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
Krzysztof Tabaczynski napisał(a):
> Ja także nie potrafię odtworzyć smaku pierogów
> ruskich z lat 60-tych. Podejrzewam, że już niema
> tych swiń co dawały i smalec i schab o TYM smaku.
Świnie są, tylko nikt ich już nie karmi tak jak kiedyś to robiono.
pozdr. Jerzy
From: Magdalena Bassett <info bluemoonlavender.com>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
medea wrote:
> Nie wiem, czy taki wątek już się pojawił, ale nawet jeśli - to warto go
> chyba odświeżyć :-).
> Ciekawi mnie, jakie mieliście ulubione dania w dzieciństwie.
> Ja dzisiaj robiłam mój obiadowy przysmak z dzieciństwa - barszczyk
> czerwony zabielany, a do tego ziemniaki gniecione podane z podsmażonym
> boczkiem z cebulką. Je się to na przemian łyżką - trochę ziemniaków,
> trochę barszczu.
Moja ulubiona zupa to zupa wisniowa zabielana, jedzona wlasnie tak z
ziemniakami, jak to opisujesz.
>Drugi mój obiadowy hit
> z dzieciństwa to kluski ziemniaczane z surowych tartych ziemniaków
> (szare kluski?) z boczkiem i cebulką, z kapustą kiszoną na ciepło lub
> zimno.
U nas sie nazywaly zielone kluski, robie je czesto, jakos nie sprawiaja
mi problemow. W naszym miasteczku i okolicy jest kilku ekologicznych
farmerow, ktorzy pasa swinie na polach, i nie faszeruja ich chemia.
Boczek z takiej swini smakuje jak ten kiedys w Polsce.
> Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
Tez bardzo lubilam cielecine z lazankami. Cieleciny juz nie jem, wiec
tym bardziej jest to wspomnienie.
Makaron ze smietana i jagodami, pierogi z jagodami, knedle ze sliwkami -
to sa dania, ktorych prawie nigdy nie robie, a tak je kiedys lubilam. U
nas niestety jagody nie te, sliwki nie te, no i brak zrozumienia, ze
obiad moze byc na slodko.
MB
Dostęp do Internetu - Warszawa
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: Re: sernik
"Jerzy Nowak" <007_bez_spamu megapolis.pl> wrote in message
news:f8db9q$26f$1 nemesis.news.tpi.pl...
> Magdalena Bassett napisał(a):
> > BBjk wrote:
> >> Sera! 1,5 kg sera miało być, pomyłka w druku. Z półtora kg sera robię
> >> w dużej tortownicy, ale nie pamiętam jej średnicy.
> >> Poszłam zmierzyć: 30 cm.
> >
> >
> > Swietnie, akurat taka mam. U nas pojawil sie Farmer's Cheese, ktory jest
> > bardzo zblizony do twarogu, bardziej mialki, ale do sernika to chyba
> > dobrze. Czy moge zmielic ser w maszynce do mielenia miesa zamiast
> > ucierac w makutrze? Nie mam makutry! a tak bym chciala miec prawdziwa
> > makutre...
>
> Równie dobrze wychodzi z sera przetartego 2x przez drobne sito z siatką
> metalową lub żyłkową.
> pozdr. Jerzy
Makutra przydaje się nie tylko do sernika...
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
"medea" <e.fiszer poczta.fm> wrote in message
news:f8d8lk$qjk$1 nemesis.news.tpi.pl...
> Nie wiem, czy taki wątek już się pojawił, ale nawet jeśli - to warto go
> chyba odświeżyć :-).
> Ciekawi mnie, jakie mieliście ulubione dania w dzieciństwie.
> Ja dzisiaj robiłam mój obiadowy przysmak z dzieciństwa - barszczyk
> czerwony zabielany, a do tego ziemniaki gniecione podane z podsmażonym
> boczkiem z cebulką. Je się to na przemian łyżką - trochę ziemniaków,
> trochę barszczu. Danie proste, a jednak nigdy nie udaje mi się osiągnąć
> tej perfekcji smaku, jaką osiągała moja mama :-(. Drugi mój obiadowy hit
> z dzieciństwa to kluski ziemniaczane z surowych tartych ziemniaków
> (szare kluski?) z boczkiem i cebulką, z kapustą kiszoną na ciepło lub
> zimno. Do tych klusek po kilku porażkach już w ogóle nie podchodzę, a
> tak mi kiedyś smakowały...
>
> Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
>
> Pozdrawiam
> Ewa
Dwa grzybki do barszczu, a dokwasić odrobiną kwasu z kiszonych ogórków i
dopiero octem do reszty.
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: Re: Tajski dip z zielonego chilli (Nam Prick Num)
"monsmade" <monsmade gmail.com> wrote in message
news:1185554395.586662.257090 e9g2000prf.googlegroups.com...
Można użyć słodkiej papryki z dodatkiem ostrej - do ustawienia ostrości...
From: Paulinka <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
medea pisze:
> Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
Krupnik z dużą ilością schabu i z zimną kiszoną kapustą,
smażone kanie, rosół z zacierkami, pomidorowa (zagryzana surową cebulą
że też mi coś takiego smakowało;-).
No i niezapomniana zupa mleczna z dyni z zacierkami, ale to już nieobiadowe.
--
Paulinka
From: "Bożena" <newsowe gmail.com>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
"medea" wrote in message news:f8d8lk$qjk$1 nemesis.news.tpi.pl...
>
> Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
Udam, że nie widzę tego, co w nawiasach, i powiem, że dla mnie
najważniejszym smakiem, który nierozerwalnie jest związany z dzieciństwem,
jest smak czarnego litewskiego chleba z solą... na szczeście nie jest to
smak zgubiony i do dziś bardzo często jem czarny chleb z solą... gdybyś
spytała o smak śniadania, to jest to smak placuszków, które Babcia piekła w
piecu, a my (wnuki) zaraz po obudzeniu wysuwaliśmy rączkę za róg pieca i
bezbłędnie trafialiśmy do miski z pachnącymi ciepłymi placuszkami... nie
było nic lepszego niż leżenie pod kołdrą obok ciepłego pieca i, mając
jeszcze dokładnie nieotwarte oczy, zagryzanie takiego placka :))) innym
smakiem dzieciństwa zarówno pozytywnym i negatywnym była kasza manna,
negatywnym, bo Mama nie umiała jej zrobić (zawsze jej kasza manna była zbyt
gęsta i z grudkami... fuj...), a pozytywnym, ponieważ Tata robił ją
bezbłędnie - była pyszna, o gęstości zupy krem, pachnąca masłem... obiadowym
smakiem dzieciństwa jest dla mnie smak zimnego kwasu chlebowego, czarnego
chleba, dziadkowego kindziuka bądź kumpiaka* i świeżego chrupiącego ogórka
jedzonych latem w polu, zmieszany z upalnym zapachem świeżego siana...
podwieczórkowym smakiem jest Babcina drożdżówka z spod podłogi wyciągniętymi
jagodami z pola** i spuszczonym z samego dołu blaszki chudym zimnym
mlekiem... wpadało się na chwilę do domu zjadało się pajdę takiej drożdżówki
z konfiturami, popijało się mlekiem z ulubionego metalowego kubka w różowe
kwiatki i dalej biegło się na dwór... a na kolację u Babci najbardziej
lubiliśmy ciuki***... smakiem okazyjnym i tylko letnim jest smak raków,
które przez całą noc łowiło się w rzece, a potem siedząć przy stole razem z
Tatą pałaszowało się tę ogromną czerwoną górę... do tych samych smaków
należy też smak suszonej ryby - Tata wyłuskiwał twarde słone paski mięsa,
które powoli i długo żute uwalniały w ustach swoją słoną rybność... wtedy
mnie wolno było dostać tylko jeden łyk piwa... smakiem przegryzek jest smak
suszonych jabłek... w zimie, gdy z oknem wyła zawieja, lubiliśmy bawić się
na ciepłym piecu wśród kótów i wojłaków**** w oglądanie kreskówki "Nu
pogodi!" albo w statek, a gdy czulismy, że coś byśmy zjedli, to
rozwiązywalismy ogromny worek i wdychając aromat lata zagryzaliśmy złote
półksiężyce... smakiem rzadkim, bo osiągalnym tylko cztery razy w roku
podczas świnobicia, był smak najświeższego, jaki tylko można sobie
wyobrazić, usmażonego saute schabu... smakiem z odrobinką adrenaliny jest
smak kostek cukru, które Babcia trzymała pod kluczem w stojącym w sieni
kufrze... najpierw wykradało się z kuchennej szafki klucz, przekradało się
do sieni, gdzie stał ogromny, staromodny zielony kufer, w cztery ręce
podnosiło się ciężką pokrywę, przewieszając się przez ściankę, sięgało się
do na samym dole stojącego pudełka z cukrem w kostkach, wyciągało się po
kilka sztuk, wyrównywało się powierzchnię, żeby nic nie było widać, zamykało
się kufer i po cichu odnosiło się klucz na miejsce... jak roskosznie naiwna
była nasza wiara, że faktycznie Babcia nic nie zauważa... tak samo
podniecająco, jak kostki cukru, smakowały małe po cichu z grzadki
wyciągnięte, pośpiesznie opłukane i wytarte o sukienkę marchewki, zielone
liście których były starannie wynoszone wgłąb krzaków za stodołą... z moimi
smakami dzieciństwa jest jak z grzybami - zanim zdąży się włożyć do koszyka
jeden, to już się widzi następny, a potem następny, a i jeszcze jeden
wyłania się z trawy...
Gwiazdki prowadzą tu:
* kumpiakiem nazywana jest szynka i łopatka świniaka (kumpiak tylny i
przedni), w tym przypadku chodzi o w całości z nogą zapeklowaną i przez pół
roku/rok dojrzewającą szynkę lub łopatkę, z której się kroi w ramach potrzeb
kolejne plastry, po roku lub jak się resztka uchowa czasami półtorej mięso
jest bardzo suche i cudownie pyszne...
** "jagodami z pola" w naszej rodzinie (od strony Mamy) dzieci nazywały
żurawiny, a dlatego z pola, ponieważ na ziemi należącej do Dziadków był
kawałek podmokłej łąki, na którym pieknie rosły żurawiny... więc nie
chodziło się po żurawiny do lasu na bagna, a tylko na pole... Babcia robiła
z nich przepyszne konfitury i trzymała je pod podłogą...
*** ciukami są zwane duże kostki siana bądź słomy, pod tą nazwą w naszej
rodzinie kryje się też zacierka (czyli w Polsce zupa zacierkowa), kiedyś
moja Chrzestna bardzo się śpieszyła i kluski wyszły jej dużo większe niż być
powinny, a że "na tapecie" u dzieci akurat było podniecanie się tymi
maszynami rolniczymi, więc zupa natychmiast została przechrzszczona z
zacierki na ciuki.
**** wojłaki to są walonki, nazwa pochodzi od rosyjskiego słowa "wojłok"
czyli "filc".
Bożenka z Wilna :)
słoneczna miodzio dziewczyna
Strona grupowa - http://kuchenna.host.sk
P.S. No i było tak mnie ciągnąć za język... ;)
From: Paulinka <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
Bożena pisze:
> smakiem rzadkim, bo osiągalnym tylko cztery razy w roku
> podczas świnobicia, był smak najświeższego, jaki tylko można sobie
> wyobrazić, usmażonego saute schabu...
Ja lubiłam zawsze po świniobiciu boczek z cebulą, maczaliśmy pajdy
chleba w tłuszczu i jedliśmy z chrupiącym boczkiem.
Objadałam się do bólu owocami i warzywami prosto z ogródka, nigdy nie
zapomnę smaku poziomek, kalarepki, młodej marchewki, jeżyn, zielonego
groszku.
--
Paulinka
From: BBjk <bajarka qgazeta.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
Bożena pisze:
> P.S. No i było tak mnie ciągnąć za język... ;)
Oj, wybrałabym się chętnie na trochę w to Twoje dzieciństwo, ładnie to
opisałaś. I smacznie.
--
Bbjk
From: "Sokolnik" <sokolnik1947 o2.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
"Paulinka" <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl> wrote in message
news:f8dkmd$475$3 node2.news.atman.pl...
> Bożena pisze:
> > smakiem rzadkim, bo osiągalnym tylko cztery razy w roku
> > podczas świnobicia, był smak najświeższego, jaki tylko można sobie
> > wyobrazić, usmażonego saute schabu...
>
> Ja lubiłam zawsze po świniobiciu boczek z cebulą, maczaliśmy pajdy
> chleba w tłuszczu i jedliśmy z chrupiącym boczkiem.
> Objadałam się do bólu owocami i warzywami prosto z ogródka, nigdy nie
> zapomnę smaku poziomek, kalarepki, młodej marchewki, jeżyn, zielonego
> groszku.
To kawałki mięsa zwane smażeniną - z ciepłej sztuki - niezdrowe, ale jak
smakowały - od zabicia powinno minąć 48 godzin trzymania mięsa w chłodzie -
do ustania procesów komórkowych... Ale gdy zabijałem krowę czy świnię było
tyle pracy, że człowiek łapał talerz ze smażeniną i chleb - wypijał
obowiązkowo trochę wódki - powiedzmy - literatkę i spowrotem do pracy. Na
drugi dzień barszcz na rosole po gotowaniu kiszek pasztetowych i kaszanek -
nie dużo - bo był używany jako bulion do innych wyrobów.
A szynki i kiełbasy wędzone w zimnym dymie - szynki nacierane solą,
saletrą i przyprawami aż rany na dłoniach były i ułożone w beczułce -
codziennie przekładane we własnym soku peklowały się długo i później
wędzenie - zimnym dymem przez dwa tygodnie - po dwie godziny dziennie -
godzinę rano i godzinę wieczorem - smak i kruchość fantastyczna... Do tego
świeży chlebek - taki jak teraz jadłem - niestety z kupnym boczkiem, ale
chleb sam upiekłem, w automacie:
400ml piwa tyskiego
5 dag masła lub margaryny
20 dag mąki żytniej
30 dag krupczatki pszennej
4 łyżeczki cukru
4 łyzeczki soli
1 - 2 łyzek kminku, albo czarnuszki, albo majeranku, albo maku, słonecznika
itp.
30 dag pszennej dowolnej białej
1/4 paczki drożdży
automat na pozycji ciasto na kluski - 15 minut wyrabiania
automat na pozycję biały chleb, ciemna skórka.
Smacznego!
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
"Sokolnik" <sokolnik1947 o2.pl> wrote in message
news:f8dmc2$l1p$1 atlantis.news.tpi.pl...
>
> "Paulinka" <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl> wrote in message
> news:f8dkmd$475$3 node2.news.atman.pl...
> > Bożena pisze:
> > > smakiem rzadkim, bo osiągalnym tylko cztery razy w roku
> > > podczas świnobicia, był smak najświeższego, jaki tylko można sobie
> > > wyobrazić, usmażonego saute schabu...
> >
> > Ja lubiłam zawsze po świniobiciu boczek z cebulą, maczaliśmy pajdy
> > chleba w tłuszczu i jedliśmy z chrupiącym boczkiem.
> > Objadałam się do bólu owocami i warzywami prosto z ogródka, nigdy nie
> > zapomnę smaku poziomek, kalarepki, młodej marchewki, jeżyn, zielonego
> > groszku.
>
> To kawałki mięsa zwane smażeniną - z ciepłej sztuki - niezdrowe, ale
jak
> smakowały - od zabicia powinno minąć 48 godzin trzymania mięsa w
chłodzie -
> do ustania procesów komórkowych... Ale gdy zabijałem krowę czy świnię było
> tyle pracy, że człowiek łapał talerz ze smażeniną i chleb - wypijał
> obowiązkowo trochę wódki - powiedzmy - literatkę i spowrotem do pracy. Na
> drugi dzień barszcz na rosole po gotowaniu kiszek pasztetowych i
kaszanek -
> nie dużo - bo był używany jako bulion do innych wyrobów.
> A szynki i kiełbasy wędzone w zimnym dymie - szynki nacierane solą,
> saletrą i przyprawami aż rany na dłoniach były i ułożone w beczułce -
> codziennie przekładane we własnym soku peklowały się długo i później
> wędzenie - zimnym dymem przez dwa tygodnie - po dwie godziny dziennie -
> godzinę rano i godzinę wieczorem - smak i kruchość fantastyczna... Do tego
> świeży chlebek - taki jak teraz jadłem - niestety z kupnym boczkiem, ale
> chleb sam upiekłem, w automacie:
>
> 400ml piwa tyskiego
> 5 dag masła lub margaryny
> 20 dag mąki żytniej
> 30 dag krupczatki pszennej
> 4 łyżeczki cukru
> 4 łyzeczki soli
> 1 - 2 łyzek kminku, albo czarnuszki, albo majeranku, albo maku,
słonecznika
> itp.
> 30 dag pszennej dowolnej białej
> 1/4 paczki drożdży
> automat na pozycji ciasto na kluski - 15 minut wyrabiania
> automat na pozycję biały chleb, ciemna skórka.
>
> Smacznego!
Przepraszam za "spowrotem"...
Naszyjniki
From: "Sokolnik" <sokolnik1947 o2.pl>
Subject: SZUKANO FOREMEK
.... DO CIASTEK SMAŻONYCH:
http://www.allegro.pl/item219359199_formy_foremki_do_pysznych_ciasteczek_przepis_.html
From: Paulinka <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z =?ISO-8859-2?Q?dzieci=F1stwa?=
Sokolnik pisze:
> A szynki i kiełbasy wędzone w zimnym dymie - szynki nacierane solą,
> saletrą i przyprawami aż rany na dłoniach były i ułożone w beczułce -
> codziennie przekładane we własnym soku peklowały się długo i później
> wędzenie - zimnym dymem przez dwa tygodnie - po dwie godziny dziennie -
> godzinę rano i godzinę wieczorem - smak i kruchość fantastyczna... Do tego
> świeży chlebek - taki jak teraz jadłem - niestety z kupnym boczkiem, ale
> chleb sam upiekłem, w automacie:
Swoją drogą nie rozumiem, jak te kiełbasy, szynki, boczki i kaszanki
wiszące w spiżarni się nie psuły przez dłuższy czas. Pamiętam pęta
kiełbachy, którą się urywało do chrupiącego chleba:)
--
Paulinka
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
"Paulinka" <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl> wrote in message
news:f8dnir$475$4 node2.news.atman.pl...
> Sokolnik pisze:
>
> > A szynki i kiełbasy wędzone w zimnym dymie - szynki nacierane solą,
> > saletrą i przyprawami aż rany na dłoniach były i ułożone w beczułce -
> > codziennie przekładane we własnym soku peklowały się długo i później
> > wędzenie - zimnym dymem przez dwa tygodnie - po dwie godziny dziennie -
> > godzinę rano i godzinę wieczorem - smak i kruchość fantastyczna... Do
tego
> > świeży chlebek - taki jak teraz jadłem - niestety z kupnym boczkiem, ale
> > chleb sam upiekłem, w automacie:
>
> Swoją drogą nie rozumiem, jak te kiełbasy, szynki, boczki i kaszanki
> wiszące w spiżarni się nie psuły przez dłuższy czas. Pamiętam pęta
> kiełbachy, którą się urywało do chrupiącego chleba:)
Naturalny dym konserwował - teraz dolewa się dymu w płynie - prosto do
masy, aby się nie psuły i długo leżały - dodaje się konserwanty,
stabilizatory i antyutleniacze.
Nie ma prawie - poza starym budownictwem spiżarni, a chłodziarki są jak
szpitale - z trwałymi zarazkami...
From: "Qrczak" <qrka gazeta.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Kuchenne_wspomnienia_z_dzieci=F1stwa?=
Użytkownik "medea" <e.fiszer poczta.fm> napisał w wiadomości
news:f8d8lk$qjk$1 nemesis.news.tpi.pl...
> Nie wiem, czy taki wątek już się pojawił, ale nawet jeśli - to warto go chyba
> odświeżyć :-).
> Ciekawi mnie, jakie mieliście ulubione dania w dzieciństwie.
> Ja dzisiaj robiłam mój obiadowy przysmak z dzieciństwa - barszczyk czerwony
> zabielany, a do tego ziemniaki gniecione podane z podsmażonym boczkiem z
> cebulką. Je się to na przemian łyżką - trochę ziemniaków, trochę barszczu.
U nas się to jadało z jednego talerza, tj. ziemniaki były w zupie i tworzyło to
razem bardzo nieestetyczną jednakowoż smakowitą breję.
> Jakie są Wasze wspomnienia (raczej te obiadowe)?
Zupa owocowa, gęsta, ze śmietaną.
Na drugie makaron z serem i śmietaną. Pierogi z jagodami i śmietaną. Placki
ziemniaczane z cukrem. Leniwe.
Teraz tego nie robię, bo przestałam być jarska a i za słodkim nie przepadam.
Za to wciąż próbuję odnaleźć tę właściwą konsystencję prażuchy do kapuśniaku.
Qra
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: BARSZCZ CZERWONY POLSKI...
W zasadzie aby barszcz czerwony był smaczny potrzeba w zasadzie
niewiele: dużo buraków z dobrym kolorem, duża albo nawet dwie cebule, dwa
grzybki i ząbek czosnku.
Technologia jest prosta - woda, albo rosół, ewentualnie wywar z
wędzonki. Buraki krajemy w słomkę - o ile podajemy na talerze barszcz z
warzywami, cebulę drobno siekamy - powinna się rozgotować. Standardowo -
włoszczyzna - z rosołem, lub pietruszka, marchewka, seler, pasternak, por -
dzieki tym warzywom nie musimy dodawać cukru do barszczu - metoda z
niektórych receptur, a smak i wartości wzbogacone. Ja buraki kroję w grube
plastry - mogę później zetrzeć na tarce do buraczków zasmażanych. Po
ugotowaniu dodaję dobrego kwasu z ogórków i ocet - nie srosuję kwasu
cytrynowego ani soku z cytryny. Podbijam mąką rozrobioną z wodą, aby lekko
zagęścić, zaprawiam śmietaną, na talerze jajka na twardo, do barszczu
siekana pietruszka i koperek. Jeżeli robię na wędzonce - część jej kroję w
kostkę i dodaję do barszczu. Czosnek można rozetrzeć ze solą i liściem
lubczyka i zaprawić barszcz po dodaniu wędzonki - zagotować krótko...
O barszczu KOZACKIM - pisałem w zeszłym roku - barszcz typu
ukraińskiego, choć receptura wyłacznie moja - poszukać w necie. Proszę nie
przewstraszyć się kotłem - technologia i receptura rozpisana "na łebka",
ważne aby nie zmieniać kolejności operacji i nie przedłużać gotowania...
Panslavista - Eugeniusz Mikulski hr. Sas
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: Re: BARSZCZ CZERWONY POLSKI...
"Panslavista" <panslavista wp.pl> wrote in message
news:f8elgg$i7i$1 atlantis.news.tpi.pl...
> W zasadzie aby barszcz czerwony był smaczny potrzeba w zasadzie
> niewiele: dużo buraków z dobrym kolorem, duża albo nawet dwie cebule, dwa
> grzybki i ząbek czosnku.
>
> Technologia jest prosta - woda, albo rosół, ewentualnie wywar z
> wędzonki. Buraki krajemy w słomkę - o ile podajemy na talerze barszcz z
> warzywami, cebulę drobno siekamy - powinna się rozgotować. Standardowo -
> włoszczyzna - z rosołem, lub pietruszka, marchewka, seler, pasternak,
por -
> dzieki tym warzywom nie musimy dodawać cukru do barszczu - metoda z
> niektórych receptur, a smak i wartości wzbogacone. Ja buraki kroję w grube
> plastry - mogę później zetrzeć na tarce do buraczków zasmażanych. Po
> ugotowaniu dodaję dobrego kwasu z ogórków i ocet - nie srosuję kwasu
> cytrynowego ani soku z cytryny. Podbijam mąką rozrobioną z wodą, aby lekko
> zagęścić, zaprawiam śmietaną, na talerze jajka na twardo, do barszczu
> siekana pietruszka i koperek. Jeżeli robię na wędzonce - część jej kroję w
> kostkę i dodaję do barszczu. Czosnek można rozetrzeć ze solą i liściem
> lubczyka i zaprawić barszcz po dodaniu wędzonki - zagotować krótko...
> O barszczu KOZACKIM - pisałem w zeszłym roku - barszcz typu
> ukraińskiego, choć receptura wyłacznie moja - poszukać w necie. Proszę nie
> przewstraszyć się kotłem - technologia i receptura rozpisana "na łebka",
> ważne aby nie zmieniać kolejności operacji i nie przedłużać gotowania...
http://forumt.thc.com.pl/1_3937_0.html - Tu nazwano mnie deklem - he...he,
zazdrosny pajac...
http://www.grupy.senior.pl/Re-BARSZCZ-UKRAINSKI-NA-OGNISKO,t,335955,p,1,2.html
> Panslavista - Eugeniusz Mikulski hr. Sas
>
>
From: "Panslavista" <panslavista wp.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
"Qrczak" <qrka gazeta.pl> wrote in message
news:f8ekot$6dp$1 achot.icm.edu.pl...
> Użytkownik "medea" <e.fiszer poczta.fm> napisał w wiadomości
> news:f8d8lk$qjk$1 nemesis.news.tpi.pl...
> > Nie wiem, czy taki wątek już się pojawił, ale nawet jeśli - to warto go
chyba
> > odświeżyć :-).
> > Ciekawi mnie, jakie mieliście ulubione dania w dzieciństwie.
> > Ja dzisiaj robiłam mój obiadowy przysmak z dzieciństwa - barszczyk
czerwony
> > zabielany, a do tego ziemniaki gniecione podane z podsmażonym boczkiem z
> > cebulką. Je się to na przemian łyżką - trochę ziemniaków, trochę
barszczu.
>
> U nas się to jadało z jednego talerza, tj. ziemniaki były w zupie i
tworzyło to
> razem bardzo nieestetyczną jednakowoż smakowitą breję.
Można na talerz położyć ziemniaki w całości i nie zrobi się braja...
From: "TMK" <tamara_k poczta.onet.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
Użytkownik "Paulinka" <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl> napisał w
wiadomości news:f8dnir$475$4 node2.news.atman.pl...
> Swoją drogą nie rozumiem, jak te kiełbasy, szynki, boczki i kaszanki
> wiszące w spiżarni się nie psuły przez dłuższy czas. Pamiętam pęta
> kiełbachy, którą się urywało do chrupiącego chleba:)
> Paulinka
To akurat jest zupełnie proste
mięso nie było karmione paszami z dodatkami,antybiotykami - to zmienia
zasadniczo jakość mięsa (dłużej sie piecze czy gotuje ale na duzo mniej
wody)- mieważne krowa czy kura (np kaczka naturalna czas pieczenia 5 godzin
kaczka z hipermarketu 1,5 godz)
sposób przeróbki na wedliny itp beż nastrzykiwania ulepszaczmi itp co
nawyżej saletra sól i przyprawy, dlugie wędzenie. np biała kiełbasa którą
robia w hipermarketach zawiera trochę mięsa- a reszta to taki białkowosojowy
proszek (tak na wagę to jest go z 70%)
No i w końcu miejsce przechowywania odpowiednia wilgotność temperatura
powietrze itp...
TMK
--
http://www.tworzenie-stron.ovh.org/
From: "Sokolnik" <sokolnik1947 o2.pl>
Subject: Re: Kuchenne wspomnienia z dzieciństwa
"TMK" <tamara_k poczta.onet.pl> wrote in message
news:f8f1ob$6l3$1 nemesis.news.tpi.pl...
>
> Użytkownik "Paulinka" <paulinka503 precz_ze_spamem.wp.pl> napisał w
> wiadomości news:f8dnir$475$4 node2.news.atman.pl...
> > Swoją drogą nie rozumiem, jak te kiełbasy, szynki, boczki i kaszanki
> > wiszące w spiżarni się nie psuły przez dłuższy czas. Pamiętam pęta
> > kiełbachy, którą się urywało do chrupiącego chleba:)
>
> > Paulinka
>
> To akurat jest zupełnie proste
>
> mięso nie było karmione paszami z dodatkami,antybiotykami - to zmienia
> zasadniczo jakość mięsa (dłużej sie piecze czy gotuje ale na duzo mniej
> wody)- mieważne krowa czy kura (np kaczka naturalna czas pieczenia 5
godzin
> kaczka z hipermarketu 1,5 godz)
>
> sposób przeróbki na wedliny itp beż nastrzykiwania ulepszaczmi itp co
> nawyżej saletra sól i przyprawy, dlugie wędzenie. np biała kiełbasa
którą
> robia w hipermarketach zawiera trochę mięsa- a reszta to taki
białkowosojowy
> proszek (tak na wagę to jest go z 70%)
>
> No i w końcu miejsce przechowywania odpowiednia wilgotność temperatura
> powietrze itp...
> TMK
I jeszcze jedno - wrażliwość młodych zmysłów nie zniszczona w zarodku chemią
w żarciu, w środowisku...