From: VoYou <bigbrednie interia.pl>
Subject: Re: Koltunstwo Polskie
On Sat, 28 Jul 2007 11:01:38 +0200, "Edel" <edel 541.pl> wrote:

[...]

> P.S Nie trzeba byc chrzescijaninem aby byc czlowiekiem.

wiec dlaczego nie jestes ?

--

HeSk

Wlacz swiatla, wylacz myslenie!
Stan dróg poprawi sie sam !
http://bezswiatel.4.pl/
http://www.swiatlacalyrok.org.pl/zaiprzeciw.html
http://www.policja.pl/portal/pol/71/3250/


From: VoYou <bigbrednie interia.pl>
Subject: Re: Koltunstwo Polskie
On Sat, 28 Jul 2007 11:21:36 +0200, "Edel" <edel 541.pl> wrote:

> ale mnie nie wpadloby do glowy wpieprzac czyjes pawie pod homary i "Wyborowa"

cierpisz na skatofile ?



--

HeSk

Wlacz swiatla, wylacz myslenie!
Stan dróg poprawi sie sam !
http://bezswiatel.4.pl/
http://www.swiatlacalyrok.org.pl/zaiprzeciw.html
http://www.policja.pl/portal/pol/71/3250/


From: VoYou <bigbrednie interia.pl>
Subject: Re: Koltunstwo Polskie
On Sat, 28 Jul 2007 11:06:52 +0200, "Edel" <edel 541.pl> wrote:

> Pragne Ci zatem zakomunikowac - jestem Polakiem-Polakiem
> i zdecydowanie roznie sie od Polaka-katolika.

nie masz napletka ? ;o)))



--

HeSk

Wlacz swiatla, wylacz myslenie!
Stan dróg poprawi sie sam !
http://bezswiatel.4.pl/
http://www.swiatlacalyrok.org.pl/zaiprzeciw.html
http://www.policja.pl/portal/pol/71/3250/


Hosting, serwery wirtualne


From: VoYou <bigbrednie interia.pl>
Subject: Re: Koltunstwo Polskie
On Sat, 28 Jul 2007 02:00:46 -0700, Liran 'Yeshua' Vogelstein
<yeshua_1 walla.com> wrote:

> On 28 Lip, 10:26, "Edel" <e... 541.pl> wrote:
> > pozytywna mysl Stworcy i zmienia oblicze Ziemi. Tej Ziemii.
> Swietny tekst... Ze tez chcialo ci sie tyle pisac dla tych idiotow...

piotrusiu, przeciez "edzio" pisal dla ciebie...



--

HeSk

Wlacz swiatla, wylacz myslenie!
Stan dróg poprawi sie sam !
http://bezswiatel.4.pl/
http://www.swiatlacalyrok.org.pl/zaiprzeciw.html
http://www.policja.pl/portal/pol/71/3250/


From: Koldass <koldass interia.pl>
Subject: Re: anty.semityzm
semi.brat * .'* pisze:
> Żydzi upokorzyli kiedyś Rzym, a konkretnie Barkochba (135 r. n.e.),
> tak mocno, że Rzymianie postanowili zniszczyć Izrael raz na zawsze,
> dlatego wysiedlili Żydów z Izraela.


Antysemityzm powstał wcześniej. Co zawdzięczali
Egipcjanie Żydom jeśli wierzyć Biblii 10 plag.
Narody okoliczne obłożone rzekomo klątwą przez
Jahwe eksterminacje z ich ręki. Jeśli Żydzi
nie nauczą się, że być największym to znaczy
być sługą wszystkich cytat z nauki jednego
synów tego narodu to będą mieli ciągle problemy.


From: "MT" <spam devnull.pl>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Re:_Dlaczego_szatan_si=EA_zbuntowa=B3=3F?=
Lucifer czyli niosacy swiatlo " Prometeusz" Proponuje zaczac od nauki
Historii


From: "Lolo" <lolo infinity.net.pl>
Subject: Re: Koltunstwo Polskie

Uzytkownik "Liran 'Yeshua' Vogelstein" <yeshua_1 walla.com> napisal w
wiadomosci news:1185613246.820172.83520 o61g2000hsh.googlegroups.com...
> On 28 Lip, 10:26, "Edel" <e... 541.pl> wrote:
>
>> pozytywna mysl Stworcy i zmienia oblicze Ziemi. Tej Ziemii.
>
> Swietny tekst... Ze tez chcialo ci sie tyle pisac dla tych idiotow...
>

i nie zapomnij pocalowac tow edelka w rzyc.. nadajecie na tych samych
smietnikowych falach.



From: "Lolo" <lolo infinity.net.pl>
Subject: Re: Koltunstwo Polskie

Użytkownik "Marek Borowski" <marek lidersdpl.pl> napisał w wiadomości
news:f8f4fu$q4p$1 news.onet.pl...
> Panslavista wrote:
>> "Edel" <edel 541.pl> wrote in message
>> news:f8euls$hhn$1 atlantis.news.tpi.pl...
>>
>> Ty jesteś do tela gupi co cud. Co ma religia do inteligencji?
>>
> Duzo, Ktos to jest inteligenty nie przyjmuje bezkrytycznie idiotyzmow
> religijnych i przewaznie zostaje ateista/agnostykiem.
>
> Marek


no coz wyglada na to ze musze powiedziec swoim kolegom z uniwersytetu ze sa
po prostu glupi.



From: "Lolo" <lolo infinity.net.pl>
Subject: Re: Koltunstwo Polskie

Użytkownik "Edel" <edel 541.pl> napisał w wiadomości
news:f8euls$hhn$1 atlantis.news.tpi.pl...


towarzyszu Edel - wracajcie do wiadomej ambasady... i nie produkujcie
wiecej tego nienawistnego belkotu.


Uprzedzam zarzuty. Ta kreatura wiele razy wczesniej ujawniala swoje sympatie
spod znaku sierpa i mlota.






From: dyskusja szalbot.homedns.org (Zbigniew Szalbot)
Subject: Re: Magnificat
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.religia


From: dyskusja szalbot.homedns.org (Zbigniew Szalbot)
Subject: Re: Magnificat
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.religia


From: dyskusja szalbot.homedns.org (Zbigniew Szalbot)
Subject: Re: Magnificat
--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.religia


Hosting, serwery wirtualne


From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: anty.semityzm
Dnia Sat, 28 Jul 2007 17:38:21 +0200, Koldass napisał(a):

> semi.brat * .'* pisze:
>> Żydzi upokorzyli kiedyś Rzym, a konkretnie Barkochba (135 r. n.e.),
>> tak mocno, że Rzymianie postanowili zniszczyć Izrael raz na zawsze,
>> dlatego wysiedlili Żydów z Izraela.

>
> Antysemityzm powstał wcześniej. Co zawdzięczali
> Egipcjanie Żydom jeśli wierzyć Biblii 10 plag.

Przecież to bzdura.

> Narody okoliczne obłożone rzekomo klątwą przez
> Jahwe eksterminacje z ich ręki. Jeśli Żydzi
> nie nauczą się, że być największym to znaczy
> być sługą wszystkich cytat z nauki jednego
> synów tego narodu to będą mieli ciągle problemy.

Rozumiem, ż ejesteś antysemitą, takbrat ?

hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: Magnificat
Dnia 28 Jul 2007 19:17:05 +0200, Zbigniew Szalbot napisał(a):

> --
> Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.religia

Dlaczego mnie tak zlekceważyłeś, brat ?
Czym sobie zasłużyłem ?

hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "Ndziorl" <dweezil wsi.us>
Subject: =?iso-8859-2?Q?Konserwatysta_nie_powinien_zostawia=E6_wnukom_d=B3ugu?=
http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=209&ShowArticleId=54587

Scruton: Konserwatysta nie powinien zostawiać wnukom długu

W konserwatyzmie chodzi o ochronę rzeczy cennych - kapitału ekonomicznego,
społecznego i naturalnego. Słowem "kapitał" posługuję się celowo, bo
przeciwnicy konserwatyzmu mówią, że jest on wyłącznie apoteozą kapitalizmu,
pisze w DZIENNIKU filozof Roger Scruton.

Odpowiadam na to: święta racja - pod warunkiem, że w pojęciu kapitału mieści
się wiele rzeczy nieprzekładalnych na kategorie ekonomiczne. Dlaczego zatem
konserwatyści tak powoli podchwytują ideę ekologiczną i program, który wokół
niej zbudowano? I dlaczego ich przeciwnicy tak skwapliwie dążą do
uniemożliwienia im tego?

Po pierwsze, szkodzenie środowisku w myśleniu wielu ludzi - i w dużym
stopniu także w rzeczywistości - wiąże się z działalnością biznesu. Nie
szkodzi ten, kto nie chce nic zmieniać, a najczęstszym powodem, dla którego
ludzie coś zmieniają, jest chęć zysku. Nie ulega wątpliwości, że niektórzy
wielcy gracze z rozmaitych branż wykazują się całkowitym brakiem skrupułów w
zanieczyszczaniu środowiska - mimo że ich zyski z reguły zależą od
spełniania wymagań reszty z nas.

Drugi powód, dla którego prawica unika wypisywania na sztandarach
ekologicznych haseł jest taki, że degradacja środowiska to produkt uboczny
zamożności. Bo przecież gdy ludzie są zbyt biedni, by przeobrażać świat na
swą korzyść, zostawiają środowisko w spokoju. Z kolei zamożność jest owocem
kapitalizmu, starego wroga lewicy. Podpisanie się przez konserwatystów pod
ideą ekologiczną grozi więc zamazaniem tego niegdyś wyraźnego podziału, a
kto by sobie tego życzył w tych czasach powszechnego zamętu?

Jest też trzeci wątek, który sprawił, że lewica zawłaszczyła hasła
ekologiczne - a mianowicie kult ofiary. Istnieje lewicowa tradycja -
sięgająca XIX wieku - oceniania wszelkich sukcesów ludzkości przez pryzmat
ich ofiar. Zakłada się, że kiedy ktoś osiąga zysk, ktoś inny musi ponieść
stratę. Ta koncepcja społeczeństwa jako swoistej gry o sumie zerowej, w
której każdej korzyści towarzyszy czyjaś strata, jest bliska niektórym
nurtom lewicowego myślenia. A Ziemia jest wspaniałą ofiarą, większą niż
pojedynczy człowiek, cierpiącą na skutek naszej pogoni za zyskiem.

Czwarty powód zawłaszczenia przez lewicę ruchu ekologicznego to paradygmat
globalnej idei. Środowisko naturalne zanieczyszcza się wszędzie. Świat
tworzy system wzajemnych powiązań i mechanizmów adaptacyjnych. Szkody
zlokalizowane w jednym miejscu pojawią się również w innym. Wydaje się, że
nie ma rozwiązań problemów ekologicznych, które by nie wymagały
przekraczania granic narodowych i współpracy ludzi na całym świecie. Łączy
się to z tradycyjnym lewicowym pragnieniem zniesienia granic i państw
narodowych i zastąpienia ich jakąś ponadnarodową, wielonarodową lub nawet
globalną formą rządów.

Ekologia jak religia
Jeden z najbardziej medialnych ekologów w Wielkiej Brytanii, George Monbiot,
jest także znanym zwolennikiem globalnej demokracji. Próbuje wykoncypować
instytucje, które funkcjonowałyby na poziomie globalnym, aby mogły
otrzymywać informacje ze wszystkich źródeł na całym świecie i wypracować
jedno rozwiązanie dla wszystkich. Przypomina to dawny program partii
komunistycznej, wyłożony przez Marksa. Uważał on, że istnienie państwa
narodowego wynika z lokalnych potrzeb kapitalistycznego wyzysku i że państwo
narodowe zniknie, kiedy proletariat na całym świecie się połączy.

I wreszcie kwestie środowiskowe wydają się podlegać rozwiązaniom
etatystycznym. Problemy są tak wielkie, tak rozproszone, niemożliwe do
lokalnego zdefiniowania, że można je rozwiązać tylko odgórnie: my, światli
intelektualiści, podyktujemy wam, obskuranckim poszukiwaczom zysku, co macie
robić. Państwo automatycznie przejmie program ekologiczny i będzie działało
w naszym imieniu. Jest to ulubiony motyw na lewicy: nadzieja, że światli
liberałowie przejmą kontrolę nad państwem i wykorzystają je do kierowania
resztą ludzkości, w założeniu dla dobra wszystkich.

Za takimi koncepcjami kryją się uczucia religijne i tak jak było z
komunizmem, ruch ekologiczny także przekształcił się w religię. Jedną z jej
form jest słynna hipoteza Gai autorstwa Jamesa Lovelocka: Ziemia to
przedmiot nie tylko troski, ale również kultu. Gaja nie do końca jest osobą,
ale organizmem, a my wszyscy jego narządami. Gaja jest źródłem i najwyższą
formą ycia. Zajmuje miejsce opuszczone przez Boga, choć jako bogini
okaleczona skutkiem naszego karygodnego niedbalstwa.

Motywy religijne pojawiają się również w swoistym odium theologicum ruchu
ekologicznego. "Nienawiść teologów" to termin średniowieczny, oznaczający
uczucia, jakie żywili do siebie teologowie na tle sporów, których nie dało
się ani rozstrzygnąć, ani pojąć na bazie rozumu. Widzieliśmy taką nienawiść
w europejskich ruchach lewicowych, a zwłaszcza w komunizmie, trawionym
obsesją na punkcie herezji: błędy i wypaczenia, dziecięca choroba
lewicowości, trockizm itd. Mistrzem w wymyślaniu takich herezji był Mao. A
jeśli kogoś potępiono za herezję, to miał powody martwić się o swoje życie.

Mściwość ekologów
Ekolodzy nie są aż tak mściwi, ale wielokrotnie byliśmy świadkami brutalnych
ataków na ludzi uznanych za heretyków. Duński ekolog Bjorn Lomborg wywołał
skandal mówiąc, że wiele jego ulubionych tez, takich jak globalne
ocieplenie, nie zyskało potwierdzenia. Zamiast podjąć merytoryczny spór,
ruch ekologiczny w Europie próbował uciszyć Lomborga. Jego uniwersytet
zmarginalizował go i zabronił mu występować w imieniu uczelni, a kiedy
wpisać w Google'u słowo "Lomborg", najpierw wyskakuje mnóstwo witryn
wymierzonych przeciwko niemu, a dopiero daleko na dole są próby obrony jego
poglądów.

Z tego rodzaju polowaniem na herezje mamy do czynienia wszędzie tam, gdzie
przekonania są zespolone z przynależnością społeczną. Trudno jest wyrzec się
poglądów, kiedy definiują one daną grupę społeczną. Porzucić je to znaczy
porzucić swój dom, stać się samotnym wędrowcem. Z tego właśnie powodu
religie są bardziej zainteresowane zabijaniem heretyków niż innowierców.
Heretyk jest wrogiem wewnętrznym, który wywraca bezpieczne domowe pewniki.

Ekologizm z pewnością ma charakter ruchu, organizacji, do której się
wstępuje. Posiada także skrzydło wojujące. Agresywne organizacje pokroju
Greenpeace, mimo że skorumpowane i nierozliczające się przed nikim,
pociągają młodych ludzi swoim niepokalanym wizerunkiem. Ich reklama mówi:
"Wstąp do nas, a zbawimy cię od ekologicznego grzechu". Oferowane przez nich
zbawienie przypomina znane z dziejów obietnice inicjacyjne - od
średniowiecznych zakonów rycerskich po dzisiejszych dżihadystów.

Zbrodnie w imię idei
Ruchy lewicowe przyciągają, ponieważ proponują trzy rzeczy, których ludzie
potrzebują. Obiecują wzniosły cel, czyli uratowanie ofiary. W XIX wieku
uratowaliśmy proletariat, a w latach 60. młodzież. Trochę później
uratowaliśmy kobiety, a potem zwierzęta. Teraz ratujemy Ziemię - cel tak
szlachetny, że usprawiedliwia wszelkie działania podejmowane w jego imieniu.

Ruchy lewicowe dostarczają również wroga, bardzo przydatnego do określenia
naszego miejsca w świecie. Dużej grupie ludzi trudno jest mieć wspólnych
przyjaciół, ale łatwo mieć wspólnych wrogów, bo nienawiść jest znacznie
mniej wymagająca niż miłość i nie potrzebuje wspólnoty duchowej - wystarczy
jej wspólny obiekt do zniszczenia. Wreszcie ruchy te zapewniają
doświadczenie przynależności: jesteś w coś zaangażowany i robisz to razem z
innymi. Jednym słowem, proponują lekarstwo na samotność i alienację.

Z drugiej strony egzemplifikują to, co Engels w ślad za Heglem nazywał
dziełem negatywnym. Idea jest zbyt mglista, zbyt rozległa albo nieosiągalna,
by przybrać kształt konkretnego celu, takim celem może być natomiast
unicestwienie wroga. To tłumaczy, dlaczego zbrodnie popełniane w imię
lewicowych idei z reguły są usprawiedliwiane lub pomijane milczeniem,
podczas gdy prawicy grzechów się nie wybacza. W sposób najbardziej oczywisty
przejawia się to w świecie intelektualnym.

Porównajmy losy György Lukácsa i Martina Heideggera. Lukács był błyskotliwym
krytykiem literackim, który wziął udział w węgierskiej rewolucji
komunistycznej po I wojnie światowej i był członkiem rządu Béli Kuna. Jako
komisarz polityczny ponosił odpowiedzialność za czystki, egzekucje i
represje. Po obaleniu Kuna uciekł do Wiednia, by stamtąd udać się najpierw
do Berlina, a potem do Moskwy, cały czas obracając się w środowiskach
komunistycznych. Po II wojnie światowej wrócił do kraju i wspomagał
rewolucyjny rząd komunistyczny w oczyszczaniu Węgier z dysydenckich
intelektualistów. Jego przywiązanie do sowieckich celów i metod znajduje
odzwierciedlenie w fakcie, że jako jedyny członek węgierskiego rządu uszedł
z życiem w 1956 roku. Jego życie to historia zbrodni i podłości. A przecież
jest konsekwentnie wynoszony na piedestał jako czołowy myśliciel lewicowy.
Heidegger także był uwikłany w ruch totalitarny, ale nigdy nie uczestniczył
we władzy. Wstąpił do NSDAP i naziści mianowali go rektorem jego
uniwersytetu. Po wojnie obłożono go za to anatemą i nigdy nie został
zrehabilitowany. W świetle wylansowanego przez lewicę mitu, że nazizm był
"prawicowy", wyjaśnienie jest proste: Heidegger należał nie do tej grupy
przestępczej, co trzeba.

Kiedy jakiś radykalny ruch lewicowy się zdyskredytuje, rzadko dochodzi do
aktu skruchy. Widzimy raczej migrację do innego ruchu o takiej samej
strukturze emocjonalnej. I tak w latach 70. i 80., kiedy prawdy o komunizmie
nie dało się już dłużej negować, ludzie zaczęli przechodzić z ruchów
czerwonych do zielonych.

Problem polega na tym, że kiedy lewica zawłaszczy tak ważną kwestię jak
ekologia, uniemożliwia to wypracowanie rozwiązań politycznych. Płodny spór
ustępuje miejsca ortodoksji, a realistyczne rozwiązania są wypierane przez
utopie. Polityczne podejście do problemów wyróżnia się tym, że nie istnieje
jeden cel. Tworząc rozwiązanie polityczne, bierze się pod uwagę wszystkie
sprzeczne interesy i usiłuje pogodzić je ze sobą. Jego podstawowym
wyznacznikiem jest kompromis, a nie bezwzględny dyktat.

Metoda polityczna nie definiuje wrogów. W przeciwieństwie do ruchów
rewolucyjnych nie myśli w kategoriach quasi-militarnych. Próbuje zainicjować
dyskusję w warunkach społecznej jedności i harmonii, jaką ustanawia
przynależność do jednego państwa narodowego. Działanie na rzecz rozwiązania
politycznego oznacza działanie na rzecz modus vivendi pomiędzy sprzecznymi
interesami. W odróżnieniu od ruchów, które mówią: "Wstąp do nas, a damy ci
zbawienie", metoda polityczna mówi: "Przyjmujemy założenie, że wszyscy
jesteśmy obywatelami. Usiądźmy razem i znajdźmy rozwiązanie możliwe do
zaakceptowania przez wszystkich".

Zawłaszczanie idei
Zawłaszczenie idei ekologicznej przez lewicę oznacza zatem między innymi, że
została ona zradykalizowana i ujęta w formę ruchu. To nie sprzyja
znalezieniu rozwiązań autentycznie politycznych. Kiedy radykalne ruchy
wchodzą na scenę polityczną, z reguły wykazują wrodzone skłonności
etatystyczne. Istnieje nadrzędny cel, w tym wypadku naprawienie szkód
wyrządzanych środowisku. Realizację tego planu powierza się urzędnikom,
przez co szybko traci on zdolności adaptacyjne.

Jak przed osiemdziesięciu laty zwrócili uwagę Mises i Hayek, plany
realizowane przez państwo nie dostosowują się do zmian w bazie
informacyjnej. Pokazywały to komunistyczne plany pięcioletnie, nigdy
niewykonywane, a także planowe gospodarki zachodnioeuropejskie, obecnie w
większości bliskie załamania. Chociaż większość gospodarek komunistycznych
zniknęła z powierzchni ziemi, wiemy, że komunizm przyczynił się do znacznie
większych katastrof ekologicznych niż kapitalizm. Nie ma w tym niczego
zaskakującego. Kiedy państwo wszystkim kieruje, nie można skutecznie
przeciwstawić się jego planom lub je zmieniać. Gigantomańskie projekty,
takie jak zmiana biegu rzek w ZSRR, narzucono ludziom, którzy nie mogli
protestować w tej sprawie ani żadnej innej. Ta słabość metody komunistycznej
jest powielana w niektórych gospodarkach kapitalistycznych - także w USA,
gdzie pojęcie "nadrzędnego interesu państwa" jest bez skrupułów i często
korupcyjnie wykorzystywane przy budowie dróg, mostów i linii energetycznych.

To etatystyczne pragnienie wszechkontroli jest właśnie tym, czego musimy
uniknąć. Jego realizacja wymaga bowiem skupienia władzy w jednym ośrodku,
ktry staje się potem największym zagrożeniem dla środowiska. Żadna
gospodarka oparta na prywatnej przedsiębiorczości nie zbudowałaby np. zapór
na Nilu, które nie dość że zniszczyły bezcenne skarby archeologiczne i
ekologię dolnego Nilu, to jeszcze nie dostarczyły obiecanej Egipcjanom
energii.

Niech kto inny pokryje koszty
Prawdziwą przyczyną dzisiejszych problemów ekologicznych nie są wielkie
prywatne przedsiębiorstwa, dążenie do zysku czy kapitalizm jako taki, lecz
powszechny zwyczaj eksternalizowania kosztów.

Rozważmy kilka przykładów. Jeśli ktoś nam proponuje tanie loty, to raczej
nie skorzystamy z droższej oferty firmy, która chce przeznaczyć część zysków
na naprawę szkód ekologicznych powodowanych przez samoloty. To element
ludzkiej natury: staramy się ignorować szkody wywoływane przez nasze
niepotrzebne podróże lotnicze, jeśli ich koszty ponosi ktoś inny.

Również koszty ekologiczne amerykańskiej suburbanizacji są eksternalizowane.
Rozwój podmiejskich osiedli zmusza miliony ludzi do jeżdżenia do pracy
samochodami zamiast chodzenia na piechotę. Wymaga pokrycia ogromnych
wiejskich terenów budynkami i drogami, co oznacza zniszczenie naturalnych
ekosystemów. Mimo to trwa, bo ludzie tego chcą, a koszty można łatwo
przerzucić na przyszłe pokolenia albo mieszkańców innych regionów świata.

Weźmy nierozkładalne opakowania - mieszkańcy miast nie widzą skutków, bo
śmieciarki wszystko zabierają i wywożą na wysypisko. Ale na wsi doskonale
widać, że ponieważ te butelki i reklamówki są wieczne, pewnego dnia cały
świat pokryje warstwa plastiku, pod którą nie będzie życia.

W normalnych okolicznościach jeśli ktoś próbuje zmusić inną osobę do
poniesienia kosztów własnych wykroczeń, ta druga osoba albo składa pozew do
sądu, albo przerzuca śmieci z powrotem za płot. Jeśli w konflikcie znajdą
się dwie osoby wychowane w kulturze demokratycznej, to zrozumieją, że
najlepszym rozwiązaniem jest akceptowalny dla obu stron kompromis, a nie
proces sądowy czy strzelanina.

Kompromis zamiast strzelaniny
W wirgińskim hrabstwie Rappahannock, gdzie mieszkam, nie jeżdżą śmieciarki.
Ludzie mieli zwyczaj wyrzucać odpadki do pierwszego lepszego dołu, a czasem
nawet zostawiali je na polach. Nierozkładalne opakowania mają jednak tę
zaletę, że szybko zaczynają razić uczucia estetyczne. Ludzie postanowili coś
w tej sprawie zrobić i tak powstała Śmieciarnia Rappahannock, do której
można wszystko przywieźć, wymienić się tym, co jest zdatne do użytku, a
resztę oddać do recyklingu lub zakopać. Mieszkańcy natychmiast zrozumieli,
że jest to dobre rozwiązanie problemu, który mógł wywołać konflikty.

Są też bardziej wyrafinowane przykłady, jak choćby system rowerowy w
Amsterdamie. Kiedy dla wszystkich było już jasne, że poruszanie się po
mieście samochodami jest absurdem, wszystkie kanały przerobiono na ścieżki
rowerowe. Kierowcy samochodów mogą z nich korzystać, ale rzeczywistość jest
taka, że wszyscy amsterdamczycy, od pięciolatków po osiemdziesięcioletnie
babcie, wsiedli na rowery. Cykliści stanowią poważne zagrożenie dla
pieszych - jest to jedyny aspekt holenderskiej kultury, który pozwala dać
upust agresji - ale amsterdamski problem komunikacyjny został rozwiązany w
sposób proekologiczny.

Widać w tym przykładzie dążenie do ekologicznego kompromisu i rozwiązywania
problemów drogą polityczną, a nie metodą odgórnego dyktatu. Istnieje jednak
głębszy problem, z którym polityka sama sobie nie poradzi. Rozwiązania
polityczne to porozumienia między żywymi, a realne problemy ekologiczne są
ponadpokoleniowe. Obecnie przerzucamy koszty nie na ludzi, którzy mogą się
poskarżyć, lecz na jeszcze nienarodzonych, którzy poskarżyć się nie mogą.
Demokracja, jak już dawno zauważył Burke, a potem Chesterton, ma immanentną
skłonność do wyłączania poza nawias nienarodzonych i umarłych. Co może nas
zatem powstrzymać przed przerzucaniem kosztów na przyszłe pokolenia? W
rodzinach zdecydowanie tego unikamy. Nie chcę zwalać kosztów mojego życia na
syna, mimo że będę już w grobie, kiedy on je odczuje. Nie chcę też, żeby
moje wnuki płaciły za mój egoizm.

Przydatni konserwatyści
Sądzę, że w tym miejscu my, anglojęzyczni konserwatyści, możemy pokazać
swoją przydatność. W angielskim common law, prawie kształtowanym przez
sędziów, rozwinęło się pojęcie, które nie ma swojego odpowiednika w
napoleońskich czy rzymskich systemach prawnych: pojęcie powiernictwa.
Powiernictwo jest formą własności, w której prawny właściciel ma tylko
obowiązki, natomiast wszelkie uprawnienia są przenoszone na powierzającego.
Dzięki temu prawo angielskie i amerykańskie może chronić interesy
nieobecnych pokoleń, zmuszając obecnych właścicieli do odsuwania na bok
swoich interesów. Powiernicy muszą spełniać życzenia powierzającego, a
zawieszając swoje pragnienia i doraźne potrzeby, służą interesom przyszłych
pokoleń. Ta forma własności, wraz z zawartą w niej ideą moralną, powinna
określać konserwatywne myślenie o ochronie środowiska. Nie rozwiążemy
problemów ekologicznych, rezygnując z naszego przywiązania do własności
prywatnej i wolnej przedsiębiorczości, lecz walcząc o to, aby nasze
rozumienie własności i przedsiębiorczości było ukształtowane w duchu idei
powiernictwa.

Kiedy Rousseau sformułował doktrynę umowy społecznej, Burke zgodził się z
nim, że społeczeństwo rzeczywiście jest związane umową, ale podkreślił, że
jest to umowa między żywymi, nienarodzonymi i umarłymi. Krzywdzimy
nienarodzonych, trwoniąc majątek, który mają prawo po nas odziedziczyć i
krzywdzimy umarłych, uważając się za jedynych właścicieli tego, co nam
zostawili. Ignorując umarłych, zdradzamy nienarodzonych: taka była według
Burke'a lekcja płynąca z rewolucji francuskiej, której później udzieliły nam
XX-wieczne ruchy rewolucyjne.

W mojej książce "A Political Philosophy" napisałem: "Kiedy Burke odwołał się
do naszych uczuć wobec zmarłych, w centrum porządku politycznego umieścił
uniwersalne uczucie chroniące długofalowe interesy społeczeństwa. Pobudka ta
obejmuje jednak tylko nasze lokalne i przygodne przywiązania. Poprzez
instytucje stowarzyszeniowe i "małe plutony", które kształtują nasze
lojalności, możemy rozszerzyć zasięg poczucia odpowiedzialności poza
najbliższą rodzinę. Niemniej jednak poczucie wspólnoty dziedzictwa nie
rozciąga się na całą ludzkość, a szacunek dla zmarłych - który jest
szacunkiem dla naszych zmarłych - gaśnie na horyzoncie społecznym, gdzie
"my" przechodzi w "oni"."

Nadal mamy zatem problem, tłumaczyłem: "Nowożytne społeczeństwa są złożone z
obcych sobie ludzi. Jednym z dążeń konserwatystów w naszych czasach jest
odkrycie uczucia, które spajałoby ze sobą społeczeństwa ponadpokoleniowo, a
jednocześnie nie stwarzało groźby podziału według granic rodzinnych,
plemiennych czy mafijnych. Stąd doniosła rola narodu i państwa narodowego w
konserwatywnym myśleniu.

Niech każdy zacznie od siebie
Z ochroną środowiska jest jak z walką z nałogami: każdy musi zacząć od
siebie. Żadne protokoły z Kioto nic nie pomogą, jeśli najpierw nie zrobimy
porządku we własnym domu. Ponadto traktaty zawierane z dyktaturami
zasadniczo różnią się od traktatów z demokracjami. Traktat ekologiczny z
Chinami nie ma większego sensu. Władze chińskie nie wyegzekwują go wobec
samych siebie, a co najwyżej będą ukrywały jego łamanie, jeśli uznają, że
leży to w ich ekonomicznym interesie. Ale traktat ekologiczny ze Szwedami to
zupełnie inna sprawa - Szwedzi będą próbowali nas prześcignąć w
proekologiczności. Generalnie traktaty są skuteczne tylko wtedy, kiedy w
państwach sygnatariuszy istnieje legalna opozycja, możliwość protestowania i
wolna prasa. W przeciwnym razie są tylko fasadą.

Pod rządami Mao Chiny wyrzuciły cały swój kapitał społeczny - kulturę,
filozofię i wiedzę - bo Wielki Brat tak kazał. Od czasów rewolucji
kulturalnej w Chinach wiele się zmieniło, ale jaką mamy gwarancję, że
państwo bez opozycji i praworządności nie postąpi ze swoim kapitałem
ekologicznym tak samo, jak postąpiło z kapitałem społecznym? Chiny w żaden
sposób nie chronią swoich pięknych gór, rzek i lasów. Nie chronią również
miast. Zwykły Chińczyk jest bezsilny wobec decyzji podejmowanych na górze i
nie ma się do kogo odwołać, jeśli zaprotestuje i spotkają go za to represje.
Nic zatem dziwnego, że filozofia powiernictwa zanikła. Jeśli kiedyś powróci,
to nie w wyniku jakiegoś traktatu międzynarodowego, lecz dlatego, że
Chińczycy odzyskają wolność, bo naturalnym produktem ubocznym wolności jest
szacunek dla umarłych i nienarodzonych.

Na czym zatem polega rozwiązanie konserwatywne, jeśli w ogóle istnieje?
Jedyną nadzieję na przyszłość daje krzewienie postawy powiernictwa. Jest to
jednak postawa wrodzona wszystkim ludziom. Przychodzą na świat nie z
własnego wyboru i z reguły otacza ich miłość rodziców oraz bezpieczeństwo
domu. Powiernikiem jest ten, kto rozumie, że jego dom i wszystko, co się z
nim wiąże, to rzeczy odziedziczone, które należy chronić i przekazać dalej.
Postawa ta znajduje wyraz na poziomie lokalnym, w stowarzyszeniach i małych
instytucjach społeczeństwa obywatelskiego. Stanowi fundament tej skłonności
do zrzeszania się, którą Tocqueville dostrzegł w narodzie amerykańskim. Dla
nas jest dziedzictwem porządku politycznego, który za źródło władzy i
odpowiedzialnego podejmowania decyzji uważa naród, a nie władców.

Lewicowe ruchy ekologiczne rzadko zastanawiają się nad pobudkami ludzkiego
działania. Coś trzeba zrobić, mówią, i jest dla nich oczywiste, że musi to
zrobić władza państwowa, podpisując traktaty międzynarodowe i narzucając
zawarte w nich postanowienia. Podejście to skutkuje utrwalaniem szkodliwych
schematów i nie mobilizuje obywatela do robienia tego, co mu się każe robić
(a tylko do udawania).

Konserwatyści generalnie mają większy szacunek dla ludzkiej natury i
rzeczywistych pobudek działania. Wiedzą, że w sposób naturalny skłaniamy się
ku postawie powiernictwa, jeśli tylko da nam się wolność jej realizowania.
Zadanie ochrony środowiska musimy wziąć na siebie my, obywatele. I weźmiemy,
jak tylko uświadomimy sobie, że jest to nasze zadanie. Problemem nie jest
brak inicjatyw państwowych, lecz ich nadmiar - i generalne przekonanie,
wzmacniane przez każdy traktat i każdą lewicową akcję propagandową, że tylko
przymus ze strony państwa, a nie indywidualna wolność może nas skłonić do
poważnego traktowania obowiązków.

Roger Scruton, filozof





--
Z poważaniem:
Głos w Twojej głowie, który mówi, kiedy czytasz różne rzeczy.



--
Z poważaniem:
Głos w Twojej głowie, który mówi, kiedy czytasz różne rzeczy.


From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa
Dnia Sat, 28 Jul 2007 16:46:26 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
napisał(a):

> Na zaciemnieniu jakiej prawdy
> może najbardziej zależeć
> przeciwnikowi Jezusa Chrystusa,
> tj. syna Bożego w ludzkich sercach ?

Rz 8:9
9. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha,
jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.

Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.
(BT)

A co to znaczy mieć w sobie ducha Chrystusowego ?
Czy to oznacza, że człowiek czuję się wtedy jak Chrystus ?
Ale jazda !... :o)

--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa
Dnia Sat, 28 Jul 2007 21:50:47 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
napisał(a):

> Dnia Sat, 28 Jul 2007 16:46:26 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
> napisał(a):
>
>> Na zaciemnieniu jakiej prawdy
>> może najbardziej zależeć
>> przeciwnikowi Jezusa Chrystusa,
>> tj. syna Bożego w ludzkich sercach ?
>
> Rz 8:9
> 9. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha,
> jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.
>
> Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.
> (BT)
>
> A co to znaczy mieć w sobie ducha Chrystusowego ?
> Czy to oznacza, że człowiek czuje się wtedy jak Chrystus ?
> Ale jazda !... :o)

No ale jak człowiek może poczuć się jak Chrystus, kiedy nie został
zrodzony z plemnika Boga tak jak Jezus z Maryi ?


--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa

>>> Na zaciemnieniu jakiej prawdy
>>> może najbardziej zależeć
>>> przeciwnikowi Jezusa Chrystusa,
>>> tj. syna Bożego w ludzkich sercach ?

>> Rz 8:9
>> 9. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha,
>> jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.
>>
>> Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.
>> (BT)
>>
>> A co to znaczy mieć w sobie ducha Chrystusowego ?
>> Czy to oznacza, że człowiek czuje się wtedy jak Chrystus ?
>> Ale jazda !... :o)
>
> No ale jak człowiek może poczuć się jak Chrystus, kiedy nie został
> zrodzony z plemnika Boga tak jak Jezus z Maryi ?

Ps 85:11-14
11. Łaskawość i wierność spotkają się z sobą, ucałują się
sprawiedliwość i pokój.
12. Wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość wychyli się z nieba.
13. Pan sam obdarzy szczęściem a nasza ziemia wyda swój owoc.

14. Sprawiedliwość pójdzie przed Nim,
po śladach Jego kroków - zbawienie.
(BT)

A jak można iść po jego śladach ku zbawieniu,
kiedy nie był człowiekiem z męskiego plemnika,
ale z cudownego ?

--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa
Dnia Sat, 28 Jul 2007 22:33:02 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
napisał(a):

>>>> Na zaciemnieniu jakiej prawdy
>>>> może najbardziej zależeć
>>>> przeciwnikowi Jezusa Chrystusa,
>>>> tj. syna Bożego w ludzkich sercach ?
>
>>> Rz 8:9
>>> 9. Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha,
>>> jeśli tylko Duch Boży w was mieszka.
>>>
>>> Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.
>>> (BT)
>>>
>>> A co to znaczy mieć w sobie ducha Chrystusowego ?
>>> Czy to oznacza, że człowiek czuje się wtedy jak Chrystus ?
>>> Ale jazda !... :o)
>>
>> No ale jak człowiek może poczuć się jak Chrystus, kiedy nie został
>> zrodzony z plemnika Boga tak jak Jezus z Maryi ?
>
> Ps 85:11-14
> 11. Łaskawość i wierność spotkają się z sobą, ucałują się
> sprawiedliwość i pokój.
> 12. Wierność z ziemi wyrośnie, a sprawiedliwość wychyli się z nieba.
> 13. Pan sam obdarzy szczęściem a nasza ziemia wyda swój owoc.
>
> 14. Sprawiedliwość pójdzie przed Nim,
> po śladach Jego kroków - zbawienie.
> (BT)
>
> A jak można iść po jego śladach ku zbawieniu,
> kiedy nie był człowiekiem z męskiego plemnika,
> ale z cudownego ?

Jn 14:6
6. Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą,
i życiem.
Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
(BT)

Czyli poprzez syna Bożego we własnym sercu,
tzn. przez ducha Chrystusowego ?


hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa
Dnia Sat, 28 Jul 2007 22:35:40 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
napisał(a):

>> A jak można iść po jego śladach ku zbawieniu,
>> kiedy nie był człowiekiem z męskiego plemnika,
>> ale z cudownego ?
>
> Jn 14:6
> 6. Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą,
> i życiem.
> Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
> (BT)
>
> Czyli poprzez syna Bożego we własnym sercu,
> tzn. przez ducha Chrystusowego ?

A co się dzieje z człowiekiem,
w którego sercu zamieszkał duch Chrystusa ?
Czuje się jak Chrystus, czy jakoś inaczej, gorzej ?

I czy Jeszu pożałował nam czegoś ? A tego samopoczucia ?
A jest coś cenniejszego w dowolnym świecie ?

--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa
Dnia Sat, 28 Jul 2007 22:41:15 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
napisał(a):

> Dnia Sat, 28 Jul 2007 22:35:40 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
> napisał(a):
>
>>> A jak można iść po jego śladach ku zbawieniu,
>>> kiedy nie był człowiekiem z męskiego plemnika,
>>> ale z cudownego ?
>>
>> Jn 14:6
>> 6. Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą,
>> i życiem.
>> Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
>> (BT)
>>
>> Czyli poprzez syna Bożego we własnym sercu,
>> tzn. przez ducha Chrystusowego ?
>
> A co się dzieje z człowiekiem,
> w którego sercu zamieszkał duch Chrystusa ?
> Czuje się jak Chrystus, czy jakoś inaczej, gorzej ?
>
> I czy Jeszu pożałował nam czegoś ? A tego samopoczucia ?
> A jest coś cenniejszego w dowolnym świecie ?

A czy to samopocczucie jest godne tego,
by go pilnować bardziej niż oka w głowie ?

--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



Promocja serwerów wirtualnych


From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa

>>> Jn 14:6
>>> 6. Odpowiedział mu Jezus: Ja jestem drogą i prawdą,
>>> i życiem.
>>> Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.
*****************************************************************
>>> (BT)
>>>
>>> Czyli poprzez syna Bożego we własnym sercu,
>>> tzn. przez ducha Chrystusowego ?

>> A co się dzieje z człowiekiem,
>> w którego sercu zamieszkał duch Chrystusa ?
>> Czuje się jak Chrystus, czy jakoś inaczej, gorzej ?
>>
>> I czy Jeszu pożałował nam czegoś ? A tego samopoczucia ?
>> A jest coś cenniejszego w dowolnym świecie ?
>
> A czy to samopoczucie jest godne tego,
> by go pilnować bardziej niż oka w głowie ?

No ale co, mamy wtedy schizofrenię, czy też duch Chrystusowy
nie gwałci nam świadomości, ale ją podnosi do godności syna Bożego ?
Prawdziwego czy adoptowanego ?

A gdybyście już nie mogli zaprzeczyć, że ktoś jest synem,
ale byście chcieli pognębić syna, to jakie kłamstwo by wam
jeszcze pozostało...?

Otóż Jeszu sprawił, że Szatan nie może zaprzeczyć, żeście synami,
owszem zaprzecza, że rodzonymi jak Jezus, taką sobie znalazł obronę...
Walczę z nim, ale nie daje się pokonać..., bo mu sprzyjacie zachęcani
przez swoich kapłanów. Kiedy przestaniecie mu sprzyjać, przegra, a ja
jestem wtedy gotów oddać za niego moje własne wieczne życie, by go
dobry Bóg i Ojciec nasz oszczędził. Nie to, że jestem jego fanem,
bo nie jestem, ale by nie miał powodu nienawidzić ludzi,
tj. rodzonych synów Bożych. Tak mi dopomóż Boże Izraela. Amen.

Jn 1:13
13. którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża,

ale z Boga się narodzili.
*************************
(BT)


--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa

>>> A co się dzieje z człowiekiem,
>>> w którego sercu zamieszkał duch Chrystusa ?
>>> Czuje się jak Chrystus, czy jakoś inaczej, gorzej ?
>>>
>>> I czy Jeszu pożałował nam czegoś ? A tego samopoczucia ?
>>> A jest coś cenniejszego w dowolnym świecie ?
>>
>> A czy to samopoczucie jest godne tego,
>> by go pilnować bardziej niż oka w głowie ?
>
> No ale co, mamy wtedy schizofrenię, czy też duch Chrystusowy
> nie gwałci nam świadomości, ale ją podnosi do godności syna Bożego ?

No, że dzięki duchowi Chrystusa sami czujemy się rodzonymi synami
Boga, a nie że w jednej osobie mieszkają dwie osoby, chyba że
zauważamy, jak duch Chrystusa podzielił naszą własną świadomość
na dwa.

> Prawdziwego czy adoptowanego ?

Nie ma żadnych wątpliwości, że dobry Ojciec pragnie,
by jego dzieci czuły się rodzone, a nie adoptowane.

Jn 1:13
13. którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża,

ale z Boga się narodzili.
*************************
(BT)

Albo:

Jk 1:18
18. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy,
*************************************************
byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.
(BT)

Nie tylko Jeszu, ale my wszyscy, za to zginął Jezus,
dobrze wie o tym Szatan, bo kiedy ludzie o tym się dowiedzą,
skończy się jego panowanie nad nami.



hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: meliana <agnes72 wp.pl>
Subject: Re: =?iso-8859-2?Q?chrze=B6cija=F1stwo?= = bestia
Dnia Fri, 27 Jul 2007 23:09:18 +0200, UFOlej * .'* napisał(a):

>>> Nie potrafi, czy nie chce mu się ?
>>
>> moze jeszcze z innych powodow
>
> Potrafi, ale uważa, ze to dla nas lepiej troche pocierpieć,

nie sadze
w to absolutnie nie wierze

> bo to nas hartuje, np. gwałt albo tortury czy palenie na stosach
> czy w piecach ? :o/
>

nie nie hartuje tylko lamie
jest takie powiedzenie: "Zwierzę, któremu złamano ducha, nigdy nie zostanie
championem."


> Siostra, ja tylko tak z przyzwyczajenia próbuję
> szukać dziury w całym :o) sie ropzumiemy bez słów
> w tej sprawie.

spoko


> No ale czy moze istnieć dobro bez zła ?

wg mnie moze


> I teraz mozemy przejść do przewlekłego cierpienia w piekle
> i kto to wymyślił, a konkretnie czy dobry Bóg, co ?

nie
wiadomo ze nie
raczej ludzie lubiacy zerowac jak wampiry na ludzkim strachu


>>> Pożałował ludziom spokoju istnienia,
>>> czy żeśmy sami sie prosili o guza :o)
>>
>> jesli juz to to drugie ;)
>
> Zgoda.
> A kiedy żeśmy się prosili ?

moze zyskujac samoswiadomosc?
moze ona nas przerosla? moze sie jej wystraszylismy? czyli samych siebie?

>
>
>
>>>> a moze ten bog nie jest swiadomy naszego istnienia?
>>> Hmm..., czyli ze mieszka za górami, za lasami
>>> i nawet nie wie, o naszym istnieniu ? :o/
>>
>> moze? ;)
>
> A może by mu jakoś dać znać, że istniejemy, co ? :o)

no ale jak?


>> ok
>> ale jest tez podzielony...czy nie? :)
>
> Zgoda, jest podzielony i świadomy... :o(
> i to jest raczej smutne.

ale mamy wewnetrzna moc kreacji, wiec chyba nic straconego? :)


--
mel

.... bo upadłe anioły noszą czarne skrzydła ...
są zatracone, osamotnione
czekają na nocy mrok ...
.... nie kryj się ...
wyjdź z cienia i pokaż swoje skrzydła ...
pokaż swe oblicze - wojowniku ciemności ...


From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: (.) dzieci Bogu
Dzieci Bogu rodzą się przez podział !

--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: meliana <agnes72 wp.pl>
Subject: Re: zygota Jezus
Dnia Fri, 27 Jul 2007 23:19:49 +0200, UFOlej * .'* napisał(a):

>> dla mnie tez
>
> Mt 8:20
> 20. Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne -
> gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł
> oprzeć.
> (BT)
>
> Jak to, to nie mogł sie przenieść do wygodnej kabiny UFOstatku ?

mysle ze az takich zdolnosci to on jednak nie posiadal
a moze kosmitom cos poszlo nie tak i juz go nie chcieli?
a moze tylko obserwowali co z takiej krzyzowki wyjdzie ( i do dzisiaj maja
ubaw ;))

> I czy miał prawo mowić o sobie, że jest synem człowieka,

no bo byl

> nie mówiąc o tym, że także synem kosmity ?

mowil ze jest synem boga
moze dlatego ze ludzie wtedy tak nazywali kosmitow
wiec po co mial ludziom prostym w glowach macic?


>
> I dlaczego nie wspomniał, że miał takie fory,

jakie znow fory? uwazam ze mogl miec dokladnie raczej przesrane

> ale udawał takiego... świętego i duchowo mocnego ?

bo pewnie taka byla jego natura i nie wydaje mi sie aby cos udawal

> I czy taki ktoś może być królem ludzkości ?

pojecie krol to mi tu jakos zupelnie nie pasuje


> Nie to,
> żebym był rasistą, ale mógł o tym wspomnieć, tak ?
> Byłoby uczciwiej...

tak jak napisalam wyzej wedlug mnie wszystko jest logiczne(oczywiscie
zakladajac ze to prawdopodobne): czyli ze byl mieszancem czlowieka i
kosmity/boga
nie mogl sam opuscic ziemi bez pomocy obcych
mial swiadomosc tego kim jest (moze sam to wiedzial poprostu albo mial
telepatyczny kontakt z obcymi->czytaj wizje)
moze wiedzial co ma robic i co glosic i na czym polega prawda ktorej my
ziemianie nie znamy
a czy faktycznie zginal i dlaczego (czy tak mialo byc, czy obcy go
opuscili) nie wiem
wg biblii wyglada na to ze tak mialo byc i ze jednak obcy o nim nie
zapomnieli tylko go zabrali


>> w sumie jesli to jedno i to samo (czyli kosmita=bog) to co za roznica jak
>> go nazwali wtedy i jak o nim/nich mysleli
>
> Spora, a konkretnie zasadnicza, kim był naprawdę, bo od tego
> zależy, czy możemy iść po jego śladach...

a czy nazwa cos zmienia w tym kim byl? to tak jakby ktos mnie nazwal melcia
;)
ale czy to faktycznie zmienia to kim jestem? nie
zwlaszcza ze ludzie w tamtych czasach byli mocno ograniczeni i obcych
nazwali bogami/bogiem a nie kosmitami
pojecie kosmitow powstalo jak wiem dopiero w latach 40/50 XX wieku
co nie znaczy ze nie oznaczaja tej samej istoty co bog wowczas


> To dlaczego brat Vargard udaje, z enie słyszał o genach ?

nie wiem

>
>
>> czyli np do komorki jajowej kobiety ziemskiej wprowadzono w odpowiedni
>> sposob material genetyczny kosmitow ;)
>
> Zgoda, to jest logiczne.
> Czy to był materiał ludzki, czy nieludzki ? :o/

komorka jajowa zapewne zawierala material ludzki, natomiast do jej wnetrza
mogl zostac wprowadzony material kosmitow zamiast mezczyzny

> I czyj konkretnie, czy też stworzony w laboratorium na potrzeby
> tej akcji ?

nie wiem


> Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.

a moze prawda to okreslenie dla czegos innego niz prawda jaka my mamy na
mysli mowiac prawda?
moze prawda oznacza jakas czesc (material genetyczny) kosmitow? ;)
i moze oznaczac to ze jesli ktos ma cos wspolnego z kosmitami (np krzyzowki
krzyzowek itp) to bedzie rozumial o czym jezus mowi? moze zwykli ludzie nie
maja tej zdolnosci?

takie tam dywagacje
poprostu probuje zrozumiec biblie w tym kontekscie
i bardzo mnie to pociaga...jest mi to najblizsze...w sumie nie wiem czemu



--
mel

.... bo upadłe anioły noszą czarne skrzydła ...
są zatracone, osamotnione
czekają na nocy mrok ...
.... nie kryj się ...
wyjdź z cienia i pokaż swoje skrzydła ...
pokaż swe oblicze - wojowniku ciemności ...


From: dyskusja szalbot.homedns.org (Zbigniew Szalbot)
Subject: Re: Magnificat
Witam ponownie - mam nadzieje, ze teraz juz tekst przejdzie normalnie,

On 27 Jul 2007 at 21:25, * - ` '- wrote:

> > To jak umiemy wyjasnic? Ja NIE umiem. Zatem mam dwie mozliwosci:
> > 1. moge uwierzyc w dzialanie nadprzyrodzone i z pokora pochylic czolo kiedy ktos
> > zazada twardych dowodow. Twardych dowodow nie mam. Mam miekkie i bynajmniej
> > nie chodzi o jajecznice na miekko ;).
>
> Brat, ale nawet jeśli to był cud, to jakieś geny
> musiały trafić do komórki jajowej Maryi, tak ?

Z ta dyskusja to tak ja z jezdzeniem po rondzie. Zapetlamy sie.

Pytales co ma tesc oraz przemiana zycia do tematu komorki jajowej Marii... pozornie
niewiele, ale dla mnie jednak duzo. Dlaczego?

Dla mnie ten spor o to jak dokladnie narodzil sie Jezus ma znaczenie drugorzedne.
Przede wszystkim dlatego, ze ani ja ni ty - przy calym szacunku dla twojej osoby - nie
jestemy w stanie udowodnic swoich racji. Nie mamy twardych dowodow! Rozum jest
po twojej stronie - przyznaje uczciwie. Tylko co to zmienia? Mozemy tak sobie
wymieniac poglady - co na pewno bardzo rozwija - ale jak to mowia at the end of the
day nikt z nas nie bedzie w stanie dac zalacznika do filmu z narodzenia Chrystusa
(czy z zaplodnienia Marii jak wolisz) i powiedziec - racja byla po mojej stronie.

Dlatego, moze troche obocznie, pisze o zmianie zycia - bo my mozemy sobie
dyskutowac w najlepsze, ale co to zmienia? Wierze mocno, ze wiara, ktora nie
zmienia serca, postaw i zachowan czlowieka to pozoranctwo. To troche tak jak z tym
wersetem: "Wierzysz, ze Bog jest jeden? I dobrze czynisz. Demony tez wierza i
drza." Zatem mozna wierzyc a jednoczesnie wszystko przegrac, czego nikomu z was
ani sobie samemu nie zycze.

W tym kontekscie serdecznie polcam stary kawalek Jurka Kuzbika "Jesli chcesz
wygrac zycie"

ftp://media.kdm.pl/muzyka/j_kuzbik_&_the_blues_band_-
_jesli_chcesz_wygrac_zycie.mp3


Pozdrawiam serdecznie i weekendowo,

Zbyszek
http://www.slowo.pl

Zbigniew Szalbot
http://www.slowo.pl

--
Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.soc.religia


From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: zygota Jezus
Dnia Sat, 28 Jul 2007 23:47:08 +0200, meliana napisał(a):



>> Mt 8:20
>> 20. Jezus mu odpowiedział: Lisy mają nory i ptaki powietrzne -
>> gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł
>> oprzeć.
>> (BT)
>>
>> Jak to, to nie mogł sie przenieść do wygodnej kabiny UFOstatku ?
>
> mysle ze az takich zdolnosci to on jednak nie posiadal

Umiał ożywiać zmarlych, a nie umiał znaleźć statku UFO ?
Ok., ale żeby jęczeć, że nie może sobie znaleźć jakiejś nory,
by poczuć sie bezpiecznie ? To już łgarstwo...



> a moze kosmitom cos poszlo nie tak i juz go nie chcieli?
> a moze tylko obserwowali co z takiej krzyzowki wyjdzie ( i do dzisiaj maja
> ubaw ;))

Chyba że był tego wszystkiego nieświadomy, inaczej by nam
na pewno powiedział, jeśli nawet nie tamtym ludziom,
to nam, którzy możemy już zrozumieć.

A może mówi teraz właśnie przez Ciebie, kto wie...



>> I czy miał prawo mowić o sobie, że jest synem człowieka,
> no bo byl
>> nie mówiąc o tym, że także synem kosmity ?
>
> mowil ze jest synem boga
> moze dlatego ze ludzie wtedy tak nazywali kosmitow
> wiec po co mial ludziom prostym w glowach macic?

A nam ? No dobra, zakłądam, że mówi teraz przez Ciebie :o)


>> I dlaczego nie wspomniał, że miał takie fory,
> jakie znow fory? uwazam ze mogl miec dokladnie raczej przesrane

Eee tam, gdybym miał jego moc, nie uważałbym, że mam przesrane,
wręcz przeciwnie, chyba że bym musiał te moc poświęcić w imię
wyższych celów na krzyżu - brr!...


>> ale udawał takiego... świętego i duchowo mocnego ?
>
> bo pewnie taka byla jego natura i nie wydaje mi sie aby cos udawal

A czym się w takim razie różni ludzki genotyp od kosmicznego
i czy tamten cudowny nie daje kosmitom mieszańcom żadnej przewagi ?


>> I czy taki ktoś może być królem ludzkości ?
> pojecie krol to mi tu jakos zupelnie nie pasuje

No póki co jest królem mojego serca, ale jeśli się okaże,
że jest mieszańcem, to przestanie nim być w sumie automatycznie,
bo nie będzie mi już tak bliski :o(


>> Nie to,
>> żebym był rasistą, ale mógł o tym wspomnieć, tak ?
>> Byłoby uczciwiej...
>
> tak jak napisalam wyzej wedlug mnie wszystko jest logiczne(oczywiscie
> zakladajac ze to prawdopodobne): czyli ze byl mieszancem czlowieka i
> kosmity/boga

To jest prawdopodobne, ale bardzo mało prawdopodobne :o/


> nie mogl sam opuscic ziemi bez pomocy obcych
> mial swiadomosc tego kim jest

Wtedy by o tym wyraźnie powiedział, chyba ż emiał omamy
i do końca sam nie był pewny, ale wtedy tym bardziej by
powiedział, że może być chory psychicznie...

W kńcu to jego słowa, siostra:

Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)

Tak ?

>(moze sam to wiedzial poprostu albo mial
> telepatyczny kontakt z obcymi->czytaj wizje)
> moze wiedzial co ma robic i co glosic i na czym polega prawda ktorej my
> ziemianie nie znamy

Na czym wtedy polega jego chwała ? :o/


> a czy faktycznie zginal i dlaczego (czy tak mialo byc, czy obcy go
> opuscili) nie wiem
> wg biblii wyglada na to ze tak mialo byc i ze jednak obcy o nim nie
> zapomnieli tylko go zabrali

Hmm...
Ciekawe, gdzie teraz jest i czy jest świadomy...
A może trzymają go w zamknięciu ?
W takim układzie nawet jeśli jest mieszańcem,
pozostaje królem mojego serca i nie chciałbym być w skórze
UFOli, jeśli zdobędę nad nimi przewagę rzecz jasna :o)
bo inaczej to nie chciałbym być w swojej skórze, o kurcze - brr!...


>>> w sumie jesli to jedno i to samo (czyli kosmita=bog) to co za roznica jak
>>> go nazwali wtedy i jak o nim/nich mysleli
>> Spora, a konkretnie zasadnicza, kim był naprawdę, bo od tego
>> zależy, czy możemy iść po jego śladach...
>
> a czy nazwa cos zmienia w tym kim byl? to tak jakby ktos mnie nazwal melcia
> ;)


Nie w tym rzecz, ale jeśli był człowiekiem z plemnika i komórki
jajowej, to wszystko, co jego dotyczy, dotyczy też nas i to bardzo
głeboko, aż do ostatniego genu.


> ale czy to faktycznie zmienia to kim jestem?

Tak, zdecydowanie, bo jeśli Jeszu narodził się jak człowiek,
czyli z męskiego plemnika i kobiecej komórki jajowej, to wtedy
Ty i ja, i cała chętna reszta jesteśmy rodzonymi synami Boga.

> nie
> zwlaszcza ze ludzie w tamtych czasach byli mocno ograniczeni i obcych
> nazwali bogami/bogiem a nie kosmitami
> pojecie kosmitow powstalo jak wiem dopiero w latach 40/50 XX wieku
> co nie znaczy ze nie oznaczaja tej samej istoty co bog wowczas

Tak czy owak jeśli był mieszańcem, a my nie jesteśmy mieszańcami,
nie możemy pójść po śladach mieszańca do rodzonego Ojca.



>>> czyli np do komorki jajowej kobiety ziemskiej wprowadzono w odpowiedni
>>> sposob material genetyczny kosmitow ;)
>> Zgoda, to jest logiczne.
>> Czy to był materiał ludzki, czy nieludzki ? :o/
>
> komorka jajowa zapewne zawierala material ludzki, natomiast do jej wnetrza
> mogl zostac wprowadzony material kosmitow zamiast mezczyzny

Tylko czekać, jak męskim nasieniem zapłodnimy szympansice :o)


>> I czyj konkretnie, czy też stworzony w laboratorium na potrzeby
>> tej akcji ?
> nie wiem

By nam Jeszu powiedział, gdyby o tym coś wiedział.
By powiedział uczciwie, że nie jest synem Dawida,
ale kosmity-boga, a raczej wynikiem eksperymentu.


>> Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.
>
> a moze prawda to okreslenie dla czegos innego niz prawda jaka my mamy na
> mysli mowiac prawda?
> moze prawda oznacza jakas czesc (material genetyczny) kosmitow? ;)

By to powiedział wprost, a jeśli nie było go na to stać,
znaczy że się pomyliłem co do jego charakteru...


> i moze oznaczac to ze jesli ktos ma cos wspolnego z kosmitami (np krzyzowki
> krzyzowek itp) to bedzie rozumial o czym jezus mowi? moze zwykli ludzie nie
> maja tej zdolnosci?

Wtedy nie zostaną zbawienie, tj. pocieszeni jego ewangelią...


> takie tam dywagacje
> poprostu probuje zrozumiec biblie w tym kontekscie
> i bardzo mnie to pociaga...jest mi to najblizsze...w sumie nie wiem czemu

Ciekawa sprawa, bradzo ciekawa...

--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: =?iso-8859-2?Q?chrze=B6cija=F1stwo?= = bestia
Dnia Sat, 28 Jul 2007 23:11:45 +0200, meliana napisał(a):


>>>> Nie potrafi, czy nie chce mu się ?
>>>
>>> moze jeszcze z innych powodow
>>
>> Potrafi, ale uważa, ze to dla nas lepiej troche pocierpieć,
>
> nie sadze
> w to absolutnie nie wierze


I ja też nie, to w sumie dla mnie pewne,
że dobry Ojciec tak nie postępuje.



>> bo to nas hartuje, np. gwałt albo tortury czy palenie na stosach
>> czy w piecach ? :o/
>>
>
> nie nie hartuje tylko lamie
> jest takie powiedzenie: "Zwierzę, któremu złamano ducha, nigdy nie zostanie
> championem."

Przekonałaś mnie, siostra :o(



>> No ale czy moze istnieć dobro bez zła ?
>
> wg mnie moze

wg mnie też, ale nie jestem pewny tak na 101 %, ok ?


>> I teraz mozemy przejść do przewlekłego cierpienia w piekle
>> i kto to wymyślił, a konkretnie czy dobry Bóg, co ?
>
> nie
> wiadomo ze nie
> raczej ludzie lubiacy zerowac jak wampiry na ludzkim strachu

Zgoda, te sprawę mamy z głowy. :o)


>>>> Pożałował ludziom spokoju istnienia,
>>>> czy żeśmy sami sie prosili o guza :o)
>>> jesli juz to to drugie ;)
>> Zgoda.
>> A kiedy żeśmy się prosili ?
>
> moze zyskujac samoswiadomosc?

Ty byś chciała, by twoje dziecko nigdy nie uzyskało
świadomosci ? A byż uznała to za proszenie się o guza ?


> moze ona nas przerosla? moze sie jej wystraszylismy? czyli samych siebie?

Tak zupełnie sami bez pomocy Szatana ? :o/



>>>>> a moze ten bog nie jest swiadomy naszego istnienia?
>>>> Hmm..., czyli ze mieszka za górami, za lasami
>>>> i nawet nie wie, o naszym istnieniu ? :o/
>>> moze? ;)
>> A może by mu jakoś dać znać, że istniejemy, co ? :o)
>
> no ale jak?

Hmm..., bombka atomowa nie wchodzi w rachubę ? :o)
Fajerwerki tym bardziej ? No więc na co może
być wrażliwy dobry Bóg ? I gdzie zamieszkuje ?

>>> ok
>>> ale jest tez podzielony...czy nie? :)
>> Zgoda, jest podzielony i świadomy... :o(
>> i to jest raczej smutne.
>
> ale mamy wewnetrzna moc kreacji, wiec chyba nic straconego? :)

No nie wiem...

--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



From: "semi.brat Jezus Christ :o)" <al_l interia.eu>
Subject: Re: (* ciemna sprawa
Dnia Sat, 28 Jul 2007 23:10:13 +0200, semi.brat Jezus Christ :o)
napisał(a):

>>>> A co się dzieje z człowiekiem,
>>>> w którego sercu zamieszkał duch Chrystusa ?
>>>> Czuje się jak Chrystus, czy jakoś inaczej, gorzej ?
>>>>
>>>> I czy Jeszu pożałował nam czegoś ? A tego samopoczucia ?
>>>> A jest coś cenniejszego w dowolnym świecie ?
>>>
>>> A czy to samopoczucie jest godne tego,
>>> by go pilnować bardziej niż oka w głowie ?
>>
>> No ale co, mamy wtedy schizofrenię, czy też duch Chrystusowy
>> nie gwałci nam świadomości, ale ją podnosi do godności syna Bożego ?
>
> No, że dzięki duchowi Chrystusa sami czujemy się rodzonymi synami
> Boga, a nie że w jednej osobie mieszkają dwie osoby, chyba że
> zauważamy, jak duch Chrystusa podzielił naszą własną świadomość
> na dwa.
>
>> Prawdziwego czy adoptowanego ?
>
> Nie ma żadnych wątpliwości, że dobry Ojciec pragnie,
> by jego dzieci czuły się rodzone, a nie adoptowane.
>
> Jn 1:13
> 13. którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża,
>
> ale z Boga się narodzili.
> *************************
> (BT)
>
> Albo:
>
> Jk 1:18
> 18. Ze swej woli zrodził nas przez słowo prawdy,
> *************************************************
> byśmy byli jakby pierwocinami Jego stworzeń.
> (BT)
>
> Nie tylko Jeszu, ale my wszyscy, za to zginął Jezus,
> dobrze wie o tym Szatan, bo kiedy ludzie o tym się dowiedzą,
> skończy się jego panowanie nad nami.

Hbr 12:22-23
22. Wy natomiast przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga
żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej liczby aniołów, na
uroczyste zebranie,
23. do Kościoła pierworodnych...
***********************************
(BT)


--
hej.brat !

<oo>___ ~* * - ` '-
( _ ) . _ )
..Menora.................................................................................
Jn 18:37 Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem
na świat, aby dać świadectwo prawdzie. (BT)



następna strona